"Nobliści to komuniści, nie mogą być patronem"

- Nobliści to komuniści, więc nie mogą być patronem szkoły - zakomunikował podczas sesji rady miejskiej we Wrześni Michał Jaśniewicz.

Sesje rady miejskiej są nudne niczym przysłowiowe flaki z olejem. Rajcy siedzą i bez dyskusji podnoszą ręce, głosując. Jak maszynki. Rzadko dochodzi do dyskusji. Jakiejkolwiek. Radni wygadują się na komisjach. Tym razem było inaczej.

Reklama

Uchwała miała być "miła", jak to określiła przewodnicząca Bożena Nowacka. Radni mieli przyklepać formalność - nadać szkole w Nowym Folwarku imię Polskich Noblistów. Przed szereg wyszedł jednak Michał Jaśniewicz, młody radny Platformy Obywatelskiej, syn starosty wrzesińskiego. Zaprotestował on przeciwko uchwale, bo - według niego - osoby żyjące nie powinny być patronami ulic i szkół.

- Nie należy oddawać im hołdów za życia - stwierdził kategorycznie. - Wydaje mi się, że nie jest to stosowna nazwa dla szkoły. Myślę, że moje argumenty wydadzą się trafne, przynajmniej niektórym. Chciałbym, abyście głosowali przeciwko tej uchwale - apelował młody rajca. To jednak nie był jego jedyny argument.

- Druga, równie istotna sprawa: nagroda Nobla w dzisiejszych czasach straciła dawno na znaczeniu. W tej chwili zdaniem wielu, moim również, jest to nagroda reprezentująca pewną opcję polityczną. Zwłaszcza nagroda pokojowa i literacka. Było kilku kandydatów o poglądach skrajnych, ekstremistycznych, można powiedzieć nawet: komuniści - wypalił Jaśniewicz. Jako przykład podał włoskiego pisarza i dramaturga Dario Fo (niezadowolenie z okazji przyznania mu nagrody Nobla wyrażał Watykan) oraz Austriaczkę Elfride Jelinek i Portugalczyka Jose Saramago.

Szymon Paciorkowski zaprezentował odmienny pogląd: - Polscy nobliści to osoby o niekwestionowanym autorytecie. Uważam, że jest to sprawa, która w pełni powinna należeć do autonomii szkoły. Radny SLD Bronisław Dankowski z kolei zdecydowanie zaprotestował przeciwko dyskryminacji laureatów nagrody Nobla o lewicowych poglądach.

Jaśniewicz nie przekonał radnych; wszyscy głosowali "za". Tylko wnioskodawca wstrzymał się od głosu. Jak później przyznał w kuluarach, gdyby wiedział, że na sesji pojawią się uczniowie szkoły (wręczyli kwiaty B. Nowackiej po przegłosowaniu uchwały), nie zgłaszałby tego wniosku.

Tomasz Małecki

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje