Poznań: Uderzył ratownika. Chce poddać się karze

Mężczyzna, który w szpitalu w Poznaniu wszczął awanturę i uderzył ratownika medycznego, chce poddać się karze - poinformował rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak. Mężczyzna sam zgłosił się na komisariat po opublikowaniu jego wizerunku.

Zdarzenie miało miejsce w sierpniu 2017 roku w Szpitalu Klinicznym przy ul. Przybyszewskiego w Poznaniu. Wizerunek sprawcy zarejestrował szpitalny monitoring. Mężczyzna przyszedł na izbę przyjęć i domagał się natychmiastowego zbadania przez lekarza, po czym zdenerwował się, że kazano mu czekać - wszczął awanturę i uderzył ratownika medycznego.

Zdjęcia poszukiwanego policja zamieściła na swojej stronie internetowej, a szef poznańskiej policji wyznaczył nagrodę pieniężną za jego wskazanie.

Reklama

We wtorek rzecznik prasowy wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak powiedział PAP, że mężczyzna sam zgłosił się na komisariat.

"Po opublikowaniu komunikatu, telefony się rozdzwoniły, odzew był bardzo duży i otrzymaliśmy konkretne informacje ze wskazaniem. W poniedziałek zadzwonił też adwokat tego mężczyzny mówiąc, że we wtorek stawi się on dobrowolnie. Dzisiaj ten mężczyzna rzeczywiście przyszedł ze swoim adwokatem, złożył wyjaśnienia. Chce się też dobrowolnie poddać karze, więc uruchamiamy teraz całą tę procedurę" - tłumaczył.

Jak dodał, "ratownik medyczny jest chroniony szczególnie przez prawo, tak jak inni funkcjonariusze, i za taką napaść na ratownika może grozić nawet kara 10 lat więzienia".

Mł. asp. Patrycja Banaszak z Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu podkreśliła, że mężczyzna zgłosił się sam, ale rozpoznał go również jeden z mieszkańców Poznania, dlatego komendant podjął decyzję o wypłaceniu nagrody pieniężnej za trafne wskazanie. Policja nie podaje jej wysokości.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje