Poznańskie "Powązki"?

Warszawski Cmentarz Powązkowski znany jest w całym kraju. Cmentarz Zasłużonych Wielkopolan choć młodszy jedynie o kilka lat, jest znacznie mniej znany, co nie znaczy że mniej ciekawy. Cmentarz nie jest w najlepszym stanie, ale od kilku lat systematycznie przywracany jest jego dawny wygląd.

W XIX wieku w Poznaniu powstanie nowego cmentarza wymagało aprobaty pruskich władz i dowódcy Twierdzy Poznań. Nowa nekropolia miała zająć teren należący do zakonu dominikanów, na którym prowadzili oni małe gospodarstwo. Był tam sad, chmielnik oraz grządki z różnego rodzaju warzywami. Parcela była dość nietypowa jak na lokalizację miejsca wiecznego spoczynku. Położona na wzgórzu, opadała niezbyt łagodnie w stronę reduty Fortu św. Wojciecha.

Reklama

Położenie na wzgórzu ograniczonym zabudową sprawiło, że nekropolia posiada po dziś dzień nietypowy, trójkątny kształt. Najstarszy zachowany nagrobek na cmentarzu pochodzi z 1813 roku, a można rozpoznać go po wykutym na nim napisie podającym datę śmierci Moniki Sczanieckiej. W Archiwum Archidiecezjalnym są jednak dokumenty, które podają, że pierwszego pochówku na cmentarzu dokonano już trzy lata wcześniej, w 1810 roku.

Od początku nekropolia na Wzgórzu Św. Wojciecha miała charakter cmentarza parafialnego (parafia św. Marii Magdaleny), więc chowano tutaj także "zwyczajnych poznaniaków": kupców, rzemieślników, mieszczan. W 1892 r. na stok wzgórza św. Wojciecha trafiła rzeźba Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny, która do tego czasu znajdowała się na Śródce. Cmentarz, ze względu na swój mały rozmiar, nie służył był wykorzystywany zbyt długo. Już pod koniec XIX wieku zaprzestano chowania na nim zmarłych, bo po prostu wyczerpały się parcele przeznaczone na groby. Na kilkadziesiąt lat zapomniano o dziewiętnastowiecznej nekropoli.

Dopiero w 10 lat po odzyskaniu niepodległości poznaniacy przypomnieli sobie o cmentarzu, na którym pochowano wiele osób, które walczyły o wolność Polski. Wśród dzikiej roślinności, mchów i warstwy ziemi odszukano 24 mogiły osób, którym należała się opieka nie tylko bliskich, ale i nowopowstałego Państwa Polskiego. Niestety prace porządkowe na cmentarzu przerwała II wojna światowa.

Cmentarz ucierpiał bardzo podczas walk o Poznań w lutym 1945 r. O zniszczeniach zadecydowała jego lokalizacja. Do pierwszych zabudowań obronnych Cytadeli, w linii prostej było stąd zaledwie kilkadziesiąt metrów. Rosjanie intensywnie bombardowali ostatnie miejsce oporu Niemców w Poznaniu. Celność armat nie zawsze była idealna, a Katiusze miotały niekierowane rakiety nawet w obrębie kilkuset metrów od celu. Wiele pocisków trafiało w teren cmentarza. Ślady ostrzału i zniszczeń można tam dojrzeć do dziś.

Najważniejszym momentem dla cmentarza była decyzja z 1948 roku. Postanowiono wtedy, że nekropolia znajdująca się kilkaset metrów od centrum miasta, stanie się miejscem pochówku osób zasłużonych dla Poznania, Wielkopolski i kraju. Prace przygotowawcze trwały kilka lat. W 1959 likwidowano cmentarz przy Towarowej, a szczątki pochowanych tam poznaniaków przeniesiono na wzgórze św. Wojciecha.

W międzyczasie trwały prace nad dalszą identyfikacją pochowanych już wcześniej na cmentarzu osób. Rzeczą bardzo dziwną jest fakt, że w czasach Polski Ludowej znalazły się fundusze na ogrodzenie, oświetlenie i dozorowanie cmentarza, który przypominał o wygranej walce z zaborcami.

W 1962 roku udało się przenieść na cmentarz szczątki jednego z najbardziej zasłużonych dla Poznania osób. Prezydent Cyryl Ratajski spoczywający dotychczas na warszawskich Powązkach trafił wreszcie do ukochanego Poznania. Ponad 20 lat później na Cmentarz Zasłużonych Wielkopolan przeniesiono trumnę generała Stanisława Taczaka, pierwszego głównodowodzącego Powstania Wielkopolskiego. W 2000 roku udało się dzięki długim staraniom sprowadzić do Poznania z Waszyngtonu zwłoki Stanisława Mikołajczyka, przywódcy PSL-u i premiera rządu RP na uchodźstwie.

Jak wiadomo historia lubi się powtarzać. Po kolejnym odzyskaniu przez Polskę pełnej suwerenności po 1989 roku zapomniano na kilka lat o cmentarzu. Dopiero na przełomie wieków XX i XXI odbył się tam pogrzeb Janusza Ziółkowskiego (1924-2000) - socjologa, ekonomisty, profesora UAM, który za prezydentury Lecha Wałęsy był sekretarzem stanu do spraw stosunków międzynarodowych i szefem Kancelarii Prezydenta. Od tego czasu na cmentarzu nie odbywają się pogrzeby, a miejsca na nim nie brakuje, choćby na miejscu, gdzie pochowano ofiary epidemii cholery z 1831-78 r.

Na szczęście znalazły się osoby, które postawiły sobie jako cel przywrócenie świetności cmentarza. Członkowie Koła Przewodników PTTK od kilku lat, 1 listopada prowadzą na nim zbiórkę funduszy na renowację pomników. Również część funduszy ze zbiórki na wileńską Rossę trafia "na konto" Cmentarza Zasłużonych Wielkopolan. Szkoda, że ani władze miejskie, ani kościelne, ani państwowe nie są w stanie wygospodarować większej kwoty, aby raz na zawsze przywrócić temu miejscu należyty wygląd w miejsce wśród miejsc wartych Poznania.

Mateusz Pilarczyk

Wiadomość pochodzi z portalu Tutej.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje