Spadł z trzeciego piętra i sam zadzwonił po pomoc

Jedynie zwichnięciem lewego łokcia skończył się dla dwudziestokilkuletniego mężczyzny upadek z trzeciego piętra jednego z bloków w Lesznie. Poszkodowany sam wezwał pomoc.

Do zdarzenia doszło w poniedziałek wieczorem. O godzinie 22.51 oficer dyżurny leszczyńskiej komendy odebrał telefon.

Reklama

- Dzwoniący mężczyzna powiedział, że wypadł przez okno i potrzebuje pomocy - mówi aspirant sztabowy Piotr Rosiński, rzecznik prasowy KMP w Lesznie. We wskazane miejsce wysłany został patrol.

Rzeczywiście - pod jednym z bloków przy ul. Wojska Polskiego leżał mężczyzna w płaszczu. Oświadczył, że spadł z balkonu na drugim piętrze, ale - jak się później okazało - pomylił kondygnacje. Tak naprawdę spadł z balkonu znajdującego się piętro wyżej. Młody człowiek może mówić o naprawdę wielkim szczęściu: lekarz stwierdził u niego tylko zwichnięcie łokcia.

- Nie prowadzimy w tej sprawie żadnych czynności - mówi Piotr Rosiński. - Nie doszło do żadnego przestępstwa. Z naszej strony to była tylko interwencja polegająca na udzieleniu pomocy - dodaje Rosiński.

Nie wiadomo więc, jak doszło do wypadku i czy mężczyzna nie znajdował się pod wpływem alkoholu. To, że był w płaszczu i miał przy sobie czapkę, może sugerować, że pomylił balkon... z drzwiami wyjściowymi.

aj

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje