Stambuł w fotografii Jamesa Robertsona

Widoki Stambułu nie są niczym nadzwyczajnym od czasu, gdy tak wielu Polaków spędza swoje urlopy w Turcji. Ale te obrazki pochodzą z XIX wieku, a ich autorem jest jeden z czołowych dziewiętnastowiecznych fotografów.

James Robertson /1813-1888/ był z pochodzenia Szkotem, który osiedlił się w Stambule w 1841 roku, gdzie pracował jako medalier w mennicy. Dodatkowo w 1853 roku otworzył zakład fotograficzny. Robertson, jak pisze Danuta Jackiewicz: "Oprócz typowych zdjęć wykonywanych w atelier, wiele fotografował podczas podróży do Kairu, Aten, Jerozolimy i Ziemi Świętej, specjalizując się w pejzażach, ujęciach zabytków architektury i tak zwanych typów charakterystycznych". Robertson fotografował również wojnę krymską w latach 1854-55, a obecnie uznawany jest za jednego z czołowych dziewiętnastowiecznych fotografów dokumentalistów.

Reklama

Fotografie Robertsona znalazły się w zbiorach Biblioteki Kórnickiej za sprawą Jadwigi z Działyńskich Zamoyskiej /1831-1923/, córki Tytusa Działyńskiego /1796-1861/. W marcu 1854 roku Zamoyska przybyła do Stambułu na wezwanie męża - generała Władysława Zamoyskiego /1803-1868/, pełniącego misję dyplomatyczną w Turcji. W liście do ojca z 5 listopada 1854 roku pisała: "kupiłam w Stambule mały zbiór fotografii znaczniejszych meczetów, fontann etc. Stambulskich, bardzo mi się to podoba i zdaje mi się, że to Papie będzie przyjemne ale nie wiem jak posłać - trzeba pewnie do wiosny odłożyć".

Zbiór liczy 25 odbitek albuminowych, większość z nich jest sygnowana przez autora. Zdjęcia są opisane w języku tureckim, francuskim i polskim przez Jadwigę Zamoyską.

Otwarcie wystawy dziś, godz. 18.00 w galerii pf. Wystawa czynna do 23.11.08

Wiadomość pochodzi z portalu Tutej.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje