Reklama

Reklama

Tragiczna śmierć Agnieszki - nowe fakty

14-letnia Agnieszka z Dąbcza nie żyła już godzinę po wyjściu z domu. Udusił ją kolega z sąsiedztwa, 16- letni Kamil P. Sekcja zwłok wykluczyła seksualny motyw zbrodni - dowiedziała się "Panorama Leszczyńska".

W środę sąd rodzinny wysłał sprawcę na trzy miesiące do schroniska dla nieletnich. Nie wiadomo jeszcze, czy będzie on odpowiadał za morderstwo jak osoba dorosła. Gdyby został potraktowany jako nieletni, w wieku 21 lat odzyskałby wolność.

Reklama

Jak dowiedziała się "Panorama Leszczyńska" w poniedziałek, 26 lipca, Kamil P. wywabił dziewczynkę z domu. 14-latka powiedziała mamie, że umówiła się z koleżanką. Tak naprawdę jednak spotkała się przy skrzynkach na listy z Kamilem z sąsiedztwa - kolegowali się, ale nie byli parą.

Jak twierdzi policja, do rowu na polach, znajdujących się około kilometra od jej domu, Agnieszka poszła z Kamilem dobrowolnie. - Dopiero potem doszło do ewentualnego konfliktu - twierdzi Sławomir Kaczmarek, naczelnik wydziału kryminalnego Komendy Miejskiej Policji w Lesznie. - Około południa dziewczynka mogła już nie żyć.

Po uduszeniu koleżanki Kamil "krążył" jeszcze po wsi, potem wrócił do domu. - Zachowywał się normalnie, nie zauważyłam nic niepokojącego - powiedziała portalowi PL pani Jadwiga, babcia Kamila.

Wieczorem, około godz. 20, siostra Agnieszki powiadomiła policję, a ta wszczęła poszukiwania. W nocy policjanci nabrali podejrzeń wobec Kamila P. Wiedzieli, że miał kontakt z zaginioną Agnieszką. Zatrzymali go w we wtorek, 27 lipca. Kamil P. wskazał im miejsce zbrodni. - Chłopak sugerował, że najprawdopodobniej mógł ją nawet uśmiercić -mówi mł. insp. Henryk Kasiński, komendant miejski policji w Lesznie. - Nie wiedzieliśmy, czy dziewczynka jeszcze żyje.

Do Dąbcza wezwano karetki pogotowia. O godzinie 13. w rowie z wodą znaleziono ciało dziewczynki. Częściowo znajdowało się ono w wodzie. - Jechały pod domem karetki, na sygnale. Ale wracały powoli, nie spieszyły się. Już wtedy wiedzieliśmy, że stało się coś strasznego - płacze Monika, siostra Agnieszki.

Ponieważ sprawcą zbrodni jest osoba, która nie ukończyła 17. roku życia, postępowanie prowadzi wydział rodzinny i nieletnich Sądu Rejonowego w Lesznie. W środę sąd na posiedzeniu niejawnym zdecydował o umieszczeniu Kamila P. w schronisku na trzy miesiące. Ustanowił mu też obrońcę z urzędu. - Było za wcześnie, by podjąć decyzję, czy nieletni może odpowiadać jak dorosły - mówi sędzia Lucyna Liszkowska -Więckowiak, wiceprezes Sądu Rejonowego w Lesznie.

Sekcja zwłok wykazała, że dziewczynka zmarła na skutek uduszenia. Policja nie wyjawia narzędzia zbrodni. Wiadomo jednak, że do morderstwa nie doszło na tle seksualnym i że nie zostało ono popełnione ze szczególnym okrucieństwem.

- Jeśli Kamil zostanie potraktowany jako osoba nieletnia, sąd rodzinny umieści go w zakładzie poprawczym do 21. roku życia. Potem odzyska on wolność. Jeśli natomiast będzie sądzony jak osoba dorosła, grozić mu będzie maksymalnie 15 lat więzienia - mówi Michał Smętkowski, p. o. zastępcy prokuratora rejonowego w Lesznie.

Rodzina dziewczynki jest w szoku. Jej mama jest po chorobie nowotworowej, Agnieszka troskliwie się nią opiekowała. Nie miała wrogów, nikomu nie narażała się, zawsze stała z boku. Gdy ktoś jej dokuczał, że jest mała i drobna - zamykała się w pokoiku na górze i płakała. Była wrażliwa i nieśmiała - dowiedzieli się od bliskich dziewczynki reporterzy "Panoramy Leszczyńskiej".

Kamil jest uczeniem Zespołu Szkół Rolniczo-Budowlanych w Lesznie. Dobrze się uczył, był lubiany w szkole i na podwórku. - Grzeczny, spokojny, małomówny, a w wakacje całe dnie spędzał z kolegami - twierdzi pani Jadwiga, babcia Kamila.

Mieszkańcy wsi są wstrząśnięci tragedią. - Kary za to nie ma dla zbrodniarza, żadna nie będzie sprawiedliwa - mówi członek rodziny Agnieszki. - A zresztą, jej życia i tak nic nie wróci...

Marta Krzyżanowska-Sołtysiak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne