Dyduch: Szansa na rząd w tym parlamencie

Gdyby było ugrupowanie, które miałoby poparcie 35-40 proc. i mogło wyłonić większościowy rząd, to wcześniejsze wybory są jakimś rozwiązaniem - powiedział w Faktach RMF, Marek Dyduch.

Tomasz Skory: Tak sobie myślę, że dla pana, dla SLD to chyba najlepiej by było, żeby wyborów już w ogóle nie było nigdy.

Reklama

Marek Dyduch: No nie, nie dobrze by było, gdyby wybory były w wakacje, ale ten scenariusz trzeba wziąć pod rozwagę. Jeśli rząd nie zostanie wyłoniony, to w naturalny sposób konstytucja dyktuje termin wyborów poprzez decyzję prezydenta.

Tomasz Skory : Premier Marek Belka nie otrzyma dzisiaj poparcia parlamentu, bo cudu się raczej nie spodziewamy. Kto poniesie największa odpowiedzialność za to fiasko?

Marek Dyduch: Marek Belka jest propozycją prezydenta Rzeczpospolitej.

Tomasz Skory : Czyli fiasko prezydenta?

Marek Dyduch: Fiaska w tej sprawie nie ma. To jest pierwszy etap rozmów i głosowania, następnie jest drugi i trzeci. Poczekajmy więc z ocenami. Fiasko byłoby wtedy, gdyby rząd nie został wyłoniony w całym procesie konstytucyjnym.

Tomasz Skory : Pan wymienia prezydenta, a ja myślę, że skoro zorganizowaniem tego poparcia miał się zajmować SLD, a premier od tego umywał ręce i nie wyszło, to znaczy, że i SLD odpowiada za to fiasko. Jednak za parę godzin to będzie fakt.

Marek Dyduch: SLD popiera rząd Marka Belki i poszukujemy większości w Sejmie i to jest nasza współodpowiedzialność. I od tego się nie uchylamy. Uważamy, że ten rząd jest dobry, stabilizowałby sytuację w Polsce. Natomiast nie zakończony jest proces wyłaniania rządu. I na tym etapie trudno jest mówić o odpowiedzialności pełnej i ostatecznej.

Tomasz Skory : Poza prezydentem, który zachwalał rząd Belki, gabinet profesora popierają tylko SLD i Unia Pracy, wszyscy pozostali już od miesięcy mówią o potrzebie zorganizowania przyśpieszonych wyborów. Może oni maja rację?

Marek Dyduch: Życie pokaże, kto ma rację, bo wcześniejsze wybory są jakimś rozwiązaniem, ale wszyscy mówią w drugim zdaniu - ci, którzy postulują wcześniejsze wybory - że jest pewne ryzyko, że kolejny parlament może także wyłonić mniejszościowy rząd, może być zamieszanie na polskiej scenie politycznej i niepewność na progu nowego roku, czyli budżet państwa i budżet związany z Unia Europejską. I wtedy ciekaw jestem jak te ugrupowania uzasadniać będą swoją porażkę. Dzisiaj łatwo zrzucić całą sytuację na SLD, ale to nie zmieni faktu, że Polska będzie w złej sytuacji politycznej i gospodarczej.

Tomasz Skory : Ale zamieszanie wywołane wcześniejszymi wyborami będzie także za rok, nawet jeśli wybory odbędą się na wiosnę.

Marek Dyduch: Ale jest pewnego rodzaju stabilizacja państwa, w którym normalnie odbywają się kadencje Sejmu, Senatu. Jest tworzony rząd na określony czas, to jest oznaką stabilności.

Tomasz Skory : Ale wybory zawsze były jesienią od kilku lat, przecież.

Marek Dyduch: No to mogą być jesienią przyszłego roku. I nic się przecież nie wydarzy.

Tomasz Skory : Byle nie teraz?

Marek Dyduch: To nie o to chodzi. Gdyby było ugrupowanie w Polsce, które miałoby poparcie w granicach 35-40 proc. i mogło wyłonić większościowy rząd w koalicji lub samodzielnie, to wcześniejsze wybory są jakimś rozwiązaniem. Jest pewność, że coś się pozytywnego wydarzy po tych wyborach. Dzisiaj sytuacja jest zła pod tym względem - bo tak naprawdę na równi jest Samoobrona i Platforma. I PO nawet z PiS-em może nie wyłonić większościowego rządu. Możemy więc świadomie stworzyć sobie jeszcze bardziej skomplikowane warunki niż dzisiaj. Moim zdaniem jest jeszcze szansa na stworzenie rządu w tym parlamencie i poparcia go na przyszły rok.

Tomasz Skory : Ale na razie chyba wotum zaufania nie będzie. SLD będzie miało swojego kandydata na premiera w tzw. drugim kroku, kiedy formowaniem rządu zajmować się będzie Sejm?

Marek Dyduch: Ja postuluję, aby SLD nie było pasywne w "drugim kroku", ale w kontekście rządu Marka Belki, czyli poszukiwań dla niego większości. W drugim rozdaniu też może być taka sytuacja, że jest większość parlamentarna, jest poparcie prezydenta i tworzymy rząd.

Tomasz Skory : Ale Marek Belka powiedział nam wczoraj, że w "drugim kroku" uczestniczyć nie chce. Nie będę miał żadnej gwarancji, że skład takiego rządu będzie mi odpowiadał, bo on po prostu nie chce, aby jego nazwisko służyło do formowania większości, nad którą on sam nie będzie miał kontroli. Dziwi się pan?

Marek Dyduch: Myślę tutaj o aktywności SLD - jako największego klubu parlamentarnego - i sytuacji, gdzie będzie ew. sprecyzowana koalicja większościowa, która daje stabilizację rządu i wtedy z takim pakietem rozmawiamy z premierem Belką. Myślę, że jeśli byłaby większa gwarancja na to, że jest blisko 230 głosów poparcia to myślę, że jest zupełnie inna sytuacja, jeśli chodzi o podejmowaną decyzję przez samego premiera.

Tomasz Skory : Ale ta aktywność już nasz zawiodła. Za tydzień pewnie będzie tak samo?

Marek Dyduch: Poczekajmy, zobaczymy. Jeśli oczywiście - wracam do pierwszego wątku - jeśli miałoby być tylko nazwisko Belki bez większościowego poparcia, to oczywiście rozmowa nie ma sensu. Szkoda narażać na rządu i premiera na taką ewentualność. Natomiast te rozmowy i czas trzeba wykorzystać na poszukiwanie tej sejmowej większości.

Tomasz Skory : Leży przede mną gazeta z pointą do jednego z artykułów: "Politycy stracili kontrolę nad przebiegiem wydarzeń w Sejmie". Po tej rozmowie mam wrażenie, ze to prawda.

Marek Dyduch: Ale chcę powiedzieć, że w następnym Sejmie zasiądą w większości prawdopodobnie ci sami politycy, więc co takiego mogłoby się wydarzyć, co mogłoby uzdrowić sytuację w Polsce?

Tomasz Skory : Dziękuję za rozmowę.

Dowiedz się więcej na temat: Marek Belka | fiasko | tych | wybory | Sojusz Lewicy Demokratycznej | rząd

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje