Dziekan: Powinniśmy wycofywać się z Iraku

To wszystko zostało trochę bezmyślnie rozpoczęte, to znaczy nie została wymyślona koncepcja, co zrobić z Irakiem po obaleniu Saddama Husajna - mówi arabista, prof. Marek Dziekan. Gość Faktów uważa, że Polska powinna powoli wycofywać się z Iraku.

Konrad Piasecki: Panie profesorze, czy pana zdaniem pozostawanie w Iraku polskich żołnierzy ma sens?

Reklama

Marek Dziekan: Ostatnio zabroniono mówić, że nie ma sensu, więc nie wiem, czy wolno mi takie rzeczy mówić...

Konrad Piasecki: My tutaj cenzury nie uprawiamy.

Marek Dziekan: Moim zdaniem od początku ten udział nie miał sensu, wbrew temu, że się mówiło, że to nasza wojna. Sytuacji sprawiła - ponieważ doprowadziliśmy razem z wojskami koalicji do powstania terroryzmu irackiego - że w tej chwili rzeczywiście jest to nasza wojna, ale na nasze życzenie. Dlatego że tam terroryzmu irackiego jako takiego nie było. Teraz jest i teraz walczymy z terroryzmem. Więc w tej chwili sobie zrobiliśmy, że mamy naszą wojnę.

Konrad Piasecki: Czyli skoro powiedzieliśmy "A" i weszliśmy do Iraku, to lepiej już tam pozostawać niż się wycofywać?

Marek Dziekan: Gdyby to tylko i wyłącznie ode mnie zależało, to ja bym się wycofał.

Konrad Piasecki: Wycofał się i zostawił tę zrewoltowaną beczkę prochu o nazwie Irak samej sobie?

Marek Dziekan: Chyba, żebym miał pomysł na to, żeby tę beczkę prochu ugasić. A na to pomysłu nikt nie ma. Nie tylko ja. Nikt nie ma na to pomysłu, dlatego że to wszystko zostało trochę bezmyślnie rozpoczęte, to znaczy nie została wymyślona koncepcja, co zrobić z Irakiem po obaleniu Saddama Husajna. A jeśli taka koncepcja była, to najwyraźniej nie przystawała do rzeczywistości, tylko była jakąś koncepcją tylko i wyłącznie biurkową.

Konrad Piasecki: Panie profesorze, czy to co dzieje się dziś w Iraku pan postrzega jako początek jakiejś wielkiej antyamerykańskiej, antykoalicyjnej rewolty, czy jednak tylko jako chwilowe nasilenie wrogich emocji?

Marek Dziekan: Coraz bardziej dochodzę do przekonania, że jednak jest to coś dużego, ponieważ dopóki nie było wyraźnego przejawu konsolidacji tych sił, to jeszcze można było mówić o ruchawkach, natomiast w momencie, kiedy ta konsolidacja już de facto nastąpiła, to natychmiast mi się przypomina sytuacja z roku 1920, kiedy również nastąpiła taka konsolidacja sił sunnickich i szyickich i rozmaitych opcji politycznych, które razem wystąpiły przeciwko okupacji brytyjskiej.

Konrad Piasecki: Czy jest jakieś antidotum na tę sytuację?

Marek Dziekan: W tej chwili ja nie znam, bo - jak mówię - należało przede wszystkim zacząć inaczej, żeby się ustrzec tego typu sytuacji, a podejrzewam, że się tego nie spodziewano, nie spodziewano się nie wiem dlaczego konsolidacji sił sunnickich i szyickich.

Konrad Piasecki: Może w tej sytuacji po prostu dotrwać do końca czerwca, gdy Amerykanie przekażą władzę Irakijczykom. Może to przekazanie uspokoi sytuację.

Marek Dziekan: Być może tak, ale trzeba by być pewnym, że to rzeczywiście sytuację uspokoi. A jeśli dalej będzie tak, to co? Rozgrzebaliśmy i teraz właściwie sytuacja jest patowa: zostać - źle, wycofać się - również źle. Właściwie trudno powiedzieć, które posunięcie byłoby gorsze.

Konrad Piasecki: Panie profesorze, ale jest tak, że politycy przychodzą czasem do ludzi takich, jak pan i pytają: "panie profesorze, co pan radzi". Co pan radzi?

Marek Dziekan: Jeśli chodzi ogólnie rzecz biorąc o wojska koalicyjne, to ja się nie będę wypowiadał, a jeśli chodzi o stronę polską - ja bym się powoli zaczął wycofywać, bez względu na to, co się mówi.

Konrad Piasecki: Ale dzisiaj wycofać się Iraku, zostawić tam Amerykanów to niehonorowo, to nie po polsku.

Marek Dziekan: Tak, ale odnoszę wrażenie, że w całych tych wojskach koalicyjnych tylko my walczymy za wolność naszą i waszą, natomiast wszyscy patrzą na swoje interesy, bo na tym - tak mi się wydawało zawsze - polega polityka. "Za wolność naszą i waszą" to były ideały przede wszystkim wieku XIX, kiedy niewielkie oddziały gen. Bema, czy innego, walczyły, natomiast w rzeczywistości zawsze chodzi o konkretny interes.

Konrad Piasecki: Nam też mówiono o konkretnych interesach, o przetargach które będziemy w Iraku wygrywać, o wielkich pieniądzach które wyciągniemy z naszej obecności militarnej.

Marek Dziekan: Właśnie gruszki na wierzbie, a pamiętajmy, ci którzy nas do tego namawiali te interesy robią, a zatem skoro tych interesów nie będziemy mieli, więc po co tam siedzieć, skoro dodatkowo jeszcze tylko sobie popsuliśmy wizję Polski na Bliskim Wschodzie, skoro w Damaszku i Ammanie w sklepach są już wywieszki "Polaków nie obsługujemy". Nie wiem czy było warto.

Konrad Piasecki: Czyli co, niech Amerykanie tam walczą, niech umierają i niech robią interesy a nasza chata z kraja?

Marek Dziekan: W pewnym sensie tak, dlatego że my i tak nie mamy tak naprawdę wielkiego znaczenia w polityce światowej. Oczywiście chcielibyśmy zawsze być w centrum świata - każde państwo by chciało, ale w rzeczywistości nie jesteśmy tym pępkiem świata.

Konrad Piasecki: Dziękuję bardzo za rozmowę.

Dowiedz się więcej na temat: interesy | piasecki | dziekan

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje