Reklama

Reklama

Graś: Premier przyjął dymisję Kalemby

Dymisja ministra Stanisława Kalemby została przyjęta. Kandydatura Marka Sawickiego na nowego ministra zostanie przez premiera najprawdopodobniej zaakceptowana. Ze strony premiera nie będzie najprawdopodobniej przeszkód. Rolnicy są w trudnej sytuacji. Wszystkie ręce na pokład” - mówi w Kontrwywiadzie RMF FM Paweł Graś.

- Więcej radości z jednego grzesznika niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych - tak tłumaczy zaś start Michała Kamińskiego, dawnego spin doktora PiS, z list PO. - Ewolucja Michała Kamińskiego następowała. Obserwowaliśmy to, a na Lubelszczyźnie walczymy o elektorat prawicowy. Jestem przekonany, że Michał kamiński będzie gryzł ziemię, żeby zdobyć mandat do PE. Takiego człowieka potrzeba - dodaje.

Reklama

Konrad Piasecki: Sawicki już wie, że będzie ministrem. Pan też?

Paweł Graś: - Taka jest, według moich wczorajszych rozmów z liderami PSL, najpoważniejsza kandydatura. Dzisiaj słyszymy już od niego potwierdzenie, że...

Że tak poważna, że mówi to publicznie?

- ...rzeczywiście się zgadza. Wiem, że wczoraj odbyły się rozmowy pana premiera z wicepremierem Piechocińskim i prawdopodobnie w czasie tych rozmów właśnie ta kandydatura została ustalona.

Uporządkujmy - dymisja Kalemby jest zaakceptowana i to wiemy na pewno.

- Tak, dymisja pana ministra Kalemby została przyjęta przez pana premiera...

Bo to zły minister był...

- Pan premier, jak pokazuje siedmioletnie doświadczenie rządu, zawsze z dużym szacunkiem odnosił się do personalnych propozycji PSL, zawsze szanował wybory personalne naszego koalicjanta, w związku z tym tak jest również i tym razem - zarówno, jeśli chodzi o ministra Kalembę, myślę, że podobnie będzie również z ministrem Sawickim.

Tylko pytanie jest takie, czy Kalemba rzeczywiście się nie sprawdził i sobie z pomorem świń nie poradził, czy to jest tak, że nie za bardzo wiecie, czy sobie radził, czy nie, ale ponieważ PSL żąda, to mówicie: "Trudno. Chłopy, bierzcie sobie to ministerstwo kim chcecie".

- To była trudna sytuacja, kryzysowa sytuacja. Tą kryzysową sytuacją rzeczywiście zarządzali ministrowie PSL - resort gospodarki i resort rolnictwa. Skoro takie wnioski zostały przez wicepremiera wyciągnięte z analizy tej sytuacji, to te wnioski należy uszanować i zaakceptować. W tej sytuacji dużo ważniejsze od personaliów jest to, jak szybko i w jaki sposób ta trudna dla rolników sytuacja zostanie rozwiązana.

I w tej sytuacji to Sawicki musi wejść ponownie do tej samej rzeki?

- Mamy nadzieję, że te rozwiązania będą szybkie i skuteczne.

Ale rozumiem, że nie macie nic przeciwko Sawickiemu?

- Jak powiedziałem, to jest decyzja pana premiera. Ja tylko pamiętam, że jak minister Sawicki żegnał się z rządem, pan premier mówił dużo ciepłych słów o jego profesjonalizmie...

...jak minister odchodził, to premier płakał...

- ...i przygotowaniu do zarządzania i kierowania tym resortem, więc...

Tylko wie pan, wtedy na Sawickim ciążyły grzechy, które sprawiły, że podał się do dymisji, a premier tę decyzję przyjął.

- Honorowo podał się do dymisji...

Nie honorowo, bo był nepotyzm w spółkach mu podległych i był problem.

- Był rzeczywiście problem...

I ten problem nie uległ zatarciu.

- Mam nadzieję, że ten problem zostanie rozwiązany. Wtedy poniósł odpowiedzialność polityczną jako osoba nadzorująca, natomiast nigdy nie było zastrzeżeń co do jego merytorycznego funkcjonowania, co do jego profesjonalizmu, jeśli chodzi zarządzanie tym trudnym resortem. Teraz mamy kryzys, mamy do rozwiązania trudną sytuację, najważniejsze jest to, żeby rolnicy z tym problemem się uporali, w związku z tym: wszystkie ręce na pokład - w tym również ręce ministra Sawickiego.

Czyli - rozumiem - sprawa przesądzona: Sawicki ministrem, w poniedziałek pewnie nominacja w Kancelarii Prezydenta.

- Ostateczna decyzja zależy oczywiście od pana premiera. I jeszcze oczywiście od NKW, który zbiera się za pół godziny...

Oczywiście!

- ...i myślę, że tę kandydaturę zaakceptuje. Myślę, że ze strony pana premiera nie będzie przeszkód.

Panie ministrze, jest w polityce coś takiego jak granice śmieszności?

- A o co pan redaktor dokładnie pyta?

Dokładnie pytam o granice śmieszności, które najwyraźniej postanowiliście przekroczyć przy układaniu list kandydatów do Parlamentu Europejskiego.

- Nie uważam, że granice śmieszności przy układaniu przez Platformę Obywatelską list do Parlamentu Europejskiego zostały przekroczone.

Jak można wziąć na listę kogoś, kto był przez lata twarzą Prawa i Sprawiedliwości, kto był spin doktorem, kto był człowiekiem Lecha Kaczyńskiego, kto deklarował miłość i sympatię dla obu braci Kaczyńskich? I oto "jedynka" w Lublinie: Michał Kamiński.

- To jest oczywiście trudny pomysł, to jest oczywiście kontrowersyjny pomysł. Ale panie redaktorze, czyż nie jest powiedziane: "Zaprawdę więcej radości z jednego nawróconego grzesznika, który się opamiętał, niż z 99 sprawiedliwych, którzy się nie opamiętali"?

Żeby pan tak we wszystkich aspektach życia Pisma Świętego przestrzegał... to byłaby piękna rzeczywistość. No dobrze, ale Michał Kamiński, człowiek, który mówił: "Jesteście kieszonkowymi politykami, dokonującymi kieszonkowego zamachu stanu", "Platforma nie umie rządzić", "Nie czuję się bezpiecznie w kraju rządzonym przez Platformę"...

- No wiem, teraz będzie pewnie kilka dni cytatów bardzo błyskotliwych...

Samiście sobie zgotowali ten los.

...z Michała Kamińskiego, ale my obserwowaliśmy od jakiegoś czasu ewolucję Michała Kamińskiego, która niewątpliwie następowała.

Tak, stał się nagle bardzo antypisowski.

- Korzystaliśmy z jego wiedzy w przypadku kryzysu ukraińskiego. On ma bardzo duże doświadczenie, kontakty i wiedzę na temat tego, co dzieje się za wschodnią granicą. Zarówno, jeśli chodzi np. o Litwę, o Białoruś i Ukrainę...

Ale nie musi w Parlamencie Europejskim tą wiedzą się posługiwać, można go zrobić dyrektorem departamentu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.

- ...i uważam, że w tej trudnej sytuacji, w jakiej Platforma jest, w bardzo konkretnym miejscu, bo chodzi o Lubelszczyznę - przypominam, gdzie powiem delikatnie, Platforma nie ma najwyższych notowań, i tam walczymy o elektorat prawicowy, o elektorat konserwatywny i...

...i niech tam "Misiu" jedzie, walczy, zdobywa głosy, a i tak mandatu nie dostanie...

- Jestem, co do tego przekonany, że będzie walczył, będzie gryzł ziemię, żeby ten mandat zdobyć. Takiego walczącego człowieka potrzebujemy.

Ale to on tak bardzo chciał? Czy to wyście go tak bardzo namawiali?

- Przypomnę, że to nie jest pierwszy tego typu pomysł...

Pamiętamy Marian Krzaklewski na przykład...

- Marian Krzaklewski dokładnie...

Rozszerzanie się na prawo, rozszerzanie na lewo w pakt jedności narodów. Wszyscy pamiętamy.

- Ja już tu w ogóle nic nie muszę mówić. Pan redaktor za mnie robi to...

Ale pytam, czy to on tak bardzo chciał? Czy to wyście go tak bardzo namawiali?

- To było wspólne ustalenie, wynikające z analizy sytuacji dokładnie, jeśli chodzi o Lubelszczyznę.

Bo wie pan, że on się walił w pierś, mówił: "Odchodzę z polityki, już nie mogę, koniec z Parlamentem Europejskim"?

- Przetestowaliśmy ten wariant na Podkarpaciu w poprzednim wyborach.

Nie udało się.

- Platforma bardzo dobrze na tym wyszła. Marian Krzaklewski mniej, ale Platforma - bardzo dobrze.

I liczy pan, że z Michałem Kamińskim będzie tak samo?

- Tutaj Michał Kamiński ma szanse, a czy z tej szansy skorzysta? Zależy od mieszkańców Lubelszczyzny. Nie wyręczajmy ich w tej decyzji, nie podejmujmy za nich tej decyzji. Dajmy szanse mieszkańcom Lubelszczyzny, żeby sprawdziła czy Michał Kamiński może być jej reprezentantem w Parlamencie Europejskim.

A może mi pan jeszcze objaśnić, jakie kompetencje europarlamentarne ma, skądinąd wielce sympatyczna, Otylia Jędrzejczak?

- Otylia Jędrzejczak to jest decyzja, to jest propozycja regionalnych...

Oczywiście, ale pytam o kompetencje. Rozumiem zapytaliście regionalnych władz...

- Regionalnych struktur, tak dokładnie.

I co powiedzieli?

- Tym strukturom pani Otylia się na ostatniej radzie regionu zaprezentowała. Opowiedziała o swoim doświadczeniu, o swoich kompetencjach, opowiedziała...

Ale właśnie jakie ma doświadczenie i kompetencje? Świetnie pływa, motylek - idealny.

- Opowiedziała również o swoich planach... Ja byłbym bardzo ostrożny w takim stygmatyzowaniu ludzi.

Ale nie, niech nie stygmatyzuje... Niech zostanie radną lokalną, potem wojewódzką, potem zostanie posłanką do polskiego Sejmu, gdzie ją biedulę do Brukseli wysyłać?

- Ale niech pan pozwoli o tym zadecydować mieszkańcom woj. kujawsko-pomorskiego.

To niech pan powie mieszkańcom kujawsko-pomorskiego, jakie Otylia Jędrzejczak ma kompetencje, żeby zasiadać, żeby być polską reprezentantką w europarlamencie.

- To po to jest kampania wyborcza, żeby pani Otylia dokładnie swoim wyborcom się zaprezentowała i oni podejmą decyzję...

To niech ją pan dzisiaj już zacznie reklamować i rekomendować.

- Ja przypomnę, że mamy w parlamencie na przykład Pawła Papkę - parlamentarzystę, który tez wzbudzał kontrowersje. "Ojej, sportowiec do parlamentu". Świetny parlamentarzysta, świetnie przygotowany, z dobrym dorobkiem.

Świetnie, ale to polski parlament, a tam Europa.

- Tam Europa, ale dlatego właśnie...

A Otylia się dała poznać głównie z dobrego pływania, a nie z wysokich kompetencji europejskich.

- Dajmy jej szansę. Wykorzystała ten czas, po zakończeniu kariery sportowej na kształcenie, na budowanie swoich kwalifikacji. Dajmy jej szansę...

Wie pan, że ona dopiero studiuje teraz?

- ...żeby mieszkańcom kujawsko-pomorskiego się zaprezentowała. Ja powiem jeszcze, bardzo wyraźnie, my z tych osób, które są znane z innej działalności niż polityka, z tych osób nie robimy twarzy kampanii.

Tylko dwójki. W tym przypadku.

- Dostają, w tym przypadku, drugie miejsce. Podobnie jest z panem Wentą, który będzie reprezentował województwo świętokrzyskie. Dajmy im szanse, bo przecież znamy z historii przypadki, że na przykład świetny aktor w Stanach Zjednoczonych był całkiem dobrym prezydentem.

Tak, ale on w międzyczasie był gubernatorem, a Otylia z pływania, z basenu, prosto do Brukseli - tym się niepokoję. 

- Ja mam nadzieję, że to jest początek wspólnej drogi pani Otylii Jędrzejczak z Platformą Obywatelską i nawet, jeśli nie dostanie się do europarlamentu, będzie z nami pracować.

Jedno konkretne pytanie - w jakiej komisji Otylia Jędrzejczak w europarlamencie zasiądzie?

- Ależ najpierw dajmy jej przejść przez kampanie wyborczą.

Boję się właśnie, że miałby pan problem z usytuowaniem jej.

- Niech przejdzie przez kampanię wyborczą, niech opowie o swoich planach.

Widzę niepewność w pańskich oczach - Paweł Graś, dziękuję bardzo.

- Znowu mnie pan redaktor zgasił.



Dowiedz się więcej na temat: Paweł Graś

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje