Jurek w RMF FM o legalizacji aborcji w Irlandii: Tragedia

"Ten dialog będzie się toczył i zakończy się spełnieniem postulatów, które są słuszne" – mówił Marek Jurek o zawieszonym po 40 dniach proteście opiekunów osób niepełnosprawnych. Gość Porannej rozmowy w RMF FM podkreślił także, że "Sejm nie jest miejscem do takiego protestu". Robert Mazurek pytał swojego gościa także w wyniki piątkowego referendum aborcyjnego w Irlandii. "To jest tragedia narodowa. Nawet jeżeli to nie jest koniec tej Irlandii świętego Patryka, (...) to jest być może koniec I Republiki Irlandzkiej" – powiedział szef Prawicy Rzeczpospolitej.

Robert Mazurek: Marek Jurek, europoseł, lider Prawicy Rzeczpospolitej, którego drogi z PiS się trochę rozeszły.

Reklama

Marek Jurek:Nie trochę, tylko dawno. Wiadomo, że nasze porozumienie zostało zerwane przez PiS trzy lata temu.

O tym porozmawiamy jeszcze za chwilę. Niepełnosprawni wyszli z Sejmu. Mówią, że protest nie jest zakończony tylko zawieszony. Dlaczego to tak długo trwało?

Nie wiem. Wiadomo, że władze powinny dążyć do zakończenia tak radykalnej formy protestu jak najszybciej z dwóch względów - po pierwsze ze względu na ludzi, dlatego że problem rodzin opiekujących się dorosłymi niepełnosprawnymi, tak samo niepełnosprawnymi dziećmi, ale jeżeli ktoś osiąga dojrzałość a dalej wymaga opieki, to sytuacja, w której państwo musi pomagać. To powód podstawowy. A po drugie - jeżeli władze tak bardzo chcą chronić Sejm, że budują zasieki itd., to tym bardziej należało dążyć do tego, by ten protest, który ci ludzie uważają za konieczny, zakończyć jak najszybciej.

Ależ władze PiS mówią: "My zrobiliśmy wszystko, był prezydent, był premier, byli ministrowie, spełniliśmy jeden z postulatów".

Przyznaję całkowicie i myślę, że każdy, kto patrzy na tę sprawę sprawiedliwie, musi powiedzieć, że ten rząd podjął realne działania na rzecz niepełnosprawnych w ciągu ostatnich dwóch lat, w sytuacji gdy rządy liberalne były wobec nich bardzo obojętne.

Pan mówi trochę, jak premier Morawiecki, który powiedział, że "turboliberalna opozycja ludzi o kamiennych sercach poucza najbardziej prospołeczny rząd".

To po pierwsze. Natomiast po drugie - jeżeli rząd ogłasza "piątkę Morawieckiego" i pokazuje, że istnieje szeroki plan wydatkowy, albo plan zmniejszenia przychodów państwa, to znaczy, że można podjąć jakieś działania. To była taka bardzo radykalna, ale jednak próba dialogu z władzami nt. tego, komu pomagać najpierw. W moim przekonaniu - to jest także stanowisko Prawicy Rzeczpospolitej - rodziny wychowujące dorosłych niepełnosprawnych mają prawo do pierwszeństwa w zakresie właśnie odpowiedzialności społecznej.

Czyli prędzej pomoc niepełnosprawnym niż wyprawka dla uczniów 1 września?

Wszystko jest ważne, ale na pewno te rodziny są w sytuacji, w której im należy się pierwszeństwo pomocy. Rząd powinien tę rozmowę podjąć. Mam nadzieję, że ten dialog będzie się naprawdę toczył i zakończy się spełnieniem tych postulatów, które są po prostu zasadne.

Trochę abstrahując od tego, co się wydarzyło, na szczęście to już jest za nami. Chcę zadać pytanie, które mogłoby zabrzmieć brutalnie w sytuacji, kiedy oni by tam byli. Czy Sejm jest miejscem, w którym tego typu protesty okupacyjne powinny się odbywać?

Odpowiedziałem już na to pytanie. Sejm nie jest takim miejscem i dlatego, gdybym ja był marszałkiem w tym czasie, to dążyłbym do zakończenia tego protestu jak najszybciej.

Pytanie jest inne - czy należy pozwolić ludziom na to, by okupowali Sejm.

Jeżeli dochodzi do takiej sytuacji, to co zrobić? Jest stara zasada w naszej cywilizacji, że konieczność i potrzeba słabo zna prawo. Tak po prostu jest. Nie chciałbym, żeby do tego protestu doszło, ale gdybym ja był marszałkiem, to bym się zachowywał tak, jak w czasie tego kryzysu w styczniu 2006 roku, tego tzw. puczu Giertycha, kiedy przejęto chwilową kontrolę nawet nad stanowiskiem marszałka Sejmu. Doszło do rzeczy skandalicznej, drastycznej, ale w ciągu trzech dni w wyniku bardzo wytrwałych, cierpliwych rozmów, ja tę sytuację gorszącą, za którą całkowitą winę ponosiła wtedy liberalna opozycja, wspierana przez inne grupy radykalne, zakończyłem.

To są pradzieje, których najstarsi górale nie pamiętają. Zostawmy to na moment.

Ciekawy moment historii. Panie redaktorze, my jesteśmy starzejącą się cywilizacją.

Myślałem, że pan powie o nas dwóch, że jesteśmy starzejącymi się rozmówcami.

Wie pan, to my coś o tym wiemy. Ze starością to jest tak, że ludzie świetnie pamiętają, co było we wczesnym średniowieczu, początkach państwa polskiego, w czasach powstań narodowych, a nie pamiętają historii ostatnich 10 lat, więc jeżeli mamy być młodą cywilizacją, powinniśmy pamiętać historię współczesną.

To ja pana będę pytał o młodego człowieka, ale to za sekundę, bo najpierw pytanie proste - pan jest liderem Prawicy Rzeczpospolitej, partii, która mówi o tym, że chciałaby pójść do wyborów samorządowych razem z ugrupowaniem Pawła Kukiza.

W wyborach do sejmików wojewódzkich idziemy razem, prowadzimy w tej sprawie bieżące prace, ustalamy kandydatów.

A czy kandydatem na prezydenta Warszawy, mógłby być wasz wspólny kandydat. Prezydent Warszawy Jan Śpiewak? To dobry pomysł? Paweł Kukiz uważa, że świetny.

Nasze porozumienie dotyczy wyborów wojewódzkich w wyborach do gmin od najmniejszej do największej, czyli również Warszawy. Szczególnie tam, gdzie ani ruch Pawła Kukiza, ani prawica nie będzie wystawiać własnych kandydatów, każdy będzie decydował sam. 

To jest pytanie o Warszawę.

Paweł rozmawiał z panem Janem Śpiewakiem, ja z nim nie rozmawiałem, wiem, że szuka poparcia środowisk lewicowych, więc tutaj na pewno nie byłoby nam po drodze, ale my rzeczywiście każdemu kandydatowi na prezydenta Warszawy, o ile oczywiście nie wystawimy własnego kandydata, będziemy chcieli zadać parę takich podstawowych pytań o politykę prorodzinna, o politykę kulturalną, o politykę zdrowotną.  

Ale nie wyklucza pan tego, że mógłby pan poprzeć Jana Śpiewaka, czy wyklucza pan?

Jeśli pan Śpiewak będzie szukał poparcia środowisk radykalnej lewicy, to na pewno nie będzie miał (naszego - przyp. red.) poparcia.

Ale on chciałby być zdaje się popierany przez wszystkich.

Ale to tak się nie da.

Nie wiem, mówi, że jest antysystemowy, więc może liczy na to, że to się uda. Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że jutro odbędzie się okrągły stół ws. bezpieczeństwa na stadionach. Takie pytanie do największego kibica wśród polityków. Czy okrągłymi stołami da się załatwić cokolwiek ws. bezpieczeństwa? Przecież bandytów na ten okrągły stół nie zaproszą.

I tak, i nie, Oczywiście, kiedy coś takiego słyszymy, że premier ogłasza okrągły stół, to pierwszy odruch to jest taka obawa - kolejny ruch propagandowy.

I nic z tego nie będzie.

Ale myślę, że pewna szansa jest, dlatego ja bym tej inicjatywy nie przekreślał, z tego względu, że w moim przekonaniu nie uzdrowimy sytuacji na polskich stadionach bez współpracy z kibicami, z normalnymi kibicami.

Ale jak normalny kibic ma współpracować? Będzie współpracować w ten sposób, że nie będzie mordować innych?

Byłem na świetnych uroczystościach w Poznaniu w piątek, była bardzo ciekawa europejska konferencja. Rozmawiałem z wieloma znajomymi w Poznaniu. To jest miasto niezwykle zintegrowane wokół swojej drużyny. Warta nie jest konkurencją, nie ma tego podziału, jak u nas w Warszawie. Miasto ogromnie zintegrowane i zapewniam pana, że zwykli kibice nie są szczęśliwi z tego powodu, że nie będą oglądać trzech meczów w Lidze Europejskiej.

A co mogą zrobić zwykli kibice w sytuacji, gdy jacyś bandyci wybiegają na stadion? 

Poprzeć działania władz przeciwko takiej bandyterce. I dlatego uważam, że to jest racjonalne.

Dwie trzecie głosujących w referendum w Irlandii opowiedziało się za legalizacją aborcji.

To jest tragedia narodowa. Nawet jeżeli to nie jest koniec tej Irlandii Świętego Patryka, to z pewnością jest to koniec tej epoki, którą w latach trzydziestych zapoczątkował Eamon de Valera i jego konstytucja. I to jest koniec być może pierwszej Republiki Irlandzkiej.

Będziemy sami z naszym prawodawstwem?

Nie. To jest bardzo fałszywy stereotyp, że była tylko Irlandia, Polska i nic po za tym.

Malta.

Jak spojrzy pan na Europę Środkową i na opór państw Europy Środkowej wobec narzucania genderowej konwencji stambulskiej, to się okaże, że Polska już nie jest liderem nawet w naszym regionie, tylko raczej możemy co najwyżej sympatyzować. Pora żebyśmy wrócili do tego szeregu państw, które bronią praw rodziny w Europie Środkowej, takich jak Bułgaria, jak Słowacja, Węgry i inne. Geopolityka cywilizacji chrześcijańskiej się zmienia, ale Irlandia przeżywa tragedię.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje