Kozłowski: Źle się dzieje w policji

Źle się dzieje w policji, ale za to są odpowiedzialni ludzie, którzy z mandatu politycznego powinni ją nadzorować. - To nie jest tak, że można zostawić policję samą sobie i niech się martwi - mówi były szef MSW, Krzysztof Kozłowski, gość Faktów RMF.

Tomasz Skory: Najpierw zastrzelenie jednego i być może nieodwracalne wręcz okaleczenie drugiego, niewinnego nastolatka w Poznaniu. Parę dni później niewiarygodna zupełnie pomyłka użycia ostrej amunicji zamiast kul gumowych. Jeden ochroniarz - nie kibic - zabity, jedna dziewczyna w stanie śmierci klinicznej. Co się dzieje z polską policją według pana?

Reklama

Krzysztof Kozłowski: Niedobrze się dzieje. Przede wszystkim chyba brak elementarnego wykształcenia w tym przypadku. Nie może być tak, że policja bierze ostrą amunicję na tego rodzaju akcje. To jest pomylenie z poplątaniem.

Tomasz Skory: Panu się mieści w głowie pomylenie kul gumowych z ostrymi nabojami, które służą komendzie drogowej do zatrzymywania pojazdów, bo po prostu przestrzeliwują silnik? Czy to jest możliwe w ogóle?

Krzysztof Kozłowski: Nie. Tutaj coś niedobrego się dzieje z wyszkoleniem, ale dwa czynniki widziałbym tutaj - nie tyle jako sprawcze, co leżące u podłoża tego wszystkiego. Pierwsze to zamieszanie w policji. Nie można szkolić ludzi, nie można egzekwować przepisów w momencie kiedy komendanci są zajęci problemem, czy zostaną na swoich stanowiskach czy nie. Czy ten minister, który był dwa miesiące zostanie jeszcze przez tydzień. Kto będzie następny, a ten następny czy będzie przez miesiąc, czy przez pół roku, czy przez rok. To wszystko razem powoduje stan absolutnej destabilizacji wewnątrz policji.

Tomasz Skory: Policja wymyka się pańskim zdaniem czyjejkolwiek kontroli z powodu nieustannych zmian na najwyższych stanowiskach?

Krzysztof Kozłowski: Proszę zrozumieć, że ludzie którzy myślą głównie o tym co będzie z nimi za chwilę, nie są w stanie spełniać swoich obowiązków w sposób rzetelny. Psychologicznie jest to chyba dość jasne i proste.

Tomasz Skory: Panie senatorze, ale od policji oczekujemy raczej wytrzymałości psychicznej i spełniania swoich obowiązków niezależnie od tego, kto nimi kieruje.

Krzysztof Kozłowski: Oczywiście, ale od polityków też powinniśmy wymagać, żeby wreszcie zapanował jako taki ład w rządzie, w państwie. Jeżeli wszystko jest płynne i to od kilku tygodni, a zapowiada się, że ten stan przedłuży się na miesiące, to nie dziwmy się, że będą się działy rzeczy, które będą wołały o pomstę do nieba. Po prostu policja nie może w takich warunkach pracować.

Tomasz Skory: Panie senatorze, w Poznaniu zabójcy tego 19-latka z powodu szoku nie mogli przez prawie tydzień składać zeznań, bo byli w szpitalu. Postrzelony przez nich chłopak, który być może nie będzie chodził, mógł te zeznania składać. Czy to nie jest przekonanie o bezkarności policji? Takie kuglowanie?

Krzysztof Kozłowski: Źle się dzieje w prokuraturze, źle się dzieje w policji, ale powtarzam - za to są odpowiedzialni ludzie, którzy z mandatu politycznego powinni nadzorować i kierować tymi urzędami. To nie jest tak, że można zostawić policję samą sobie i niech się martwi. Jeżeli były komendant główny jest oskarżany o to, że zamieszał się w polityczne gry w Starachowicach...

Tomasz Skory: ...to samo dotyczy wiceministra spraw wewnętrznych.

Krzysztof Kozłowski: Okazuje się, że komendanci wojewódzcy przede wszystkim myślą chyba o tym, czy obecny minister Kalisz, czy następny, który będzie za chwilę - albo Kalisz, albo inny - coś z nimi zrobi, czy nie zrobi, to ja nie widzę możliwości spokojnej pracy. To jest jeden aspekt, a drugi to brutalizacja naszego życia. Po prostu coraz więcej uzbrojonych band włóczy się po mieście i ja z pewnym przerażeniem patrzę na to, że w Chorzowie wpuszczono na stadion paruset ludzi uzbrojonych w kije. Przecież ochrona stadionu mogła się spodziewać tego rodzaju rzeczy. W jaki sposób weszli na stadion ludzie, którzy potem pobili policjantów?

Tomasz Skory: Podobnie zdumiewające jest zachowanie policji w Łodzi, gdzie pozwolono do miasteczka studenckiego dotrzeć kilkudziesięciu kibicom.

Krzysztof Kozłowski: Przecież wiadomo kim są kibice Widzewa. Na litość Boga, przecież to nie są ludzie z księżyca. Otóż jeżeli się ich nie pilnuje, jeżeli dopuszcza się do tego, to potem policjant rzeczywiście może popełnić głupstwo. Jeżeli dochodzi do tego rodzaju sytuacji to nerwy puszczają i zaczyna się strzelanie do ludzi w sposób jak najbardziej brutalny.

Tomasz Skory: I to chyba na oślep. Dziękuję bardzo za rozmowę.

Dowiedz się więcej na temat: mandat | policja | Krzysztof Kozłowski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy