Reklama

Reklama

Leszek Miller: PiS i PO są diabła warci

Zarówno PiS jak i PO "są diabła warci", a gdy będzie rządzić Zjednoczona Lewica, to w Polsce będzie "mniej bolesnych problemów" - mówił Leszek Miller w Kontrwywiadzie RMF FM. W rozmowie z Konradem Piaseckim lider SLD odniósł się także do kwestii uchodźców i działań rządu w tym obszarze.

Konrad Piasecki: Czuję, panie premierze, że nie zazdrości pan Ewie Kopacz dylematu, który musi w tym tygodniu rozstrzygać.

Reklama

Leszek Miller: No ciężki problem przed panią premier. Tym bardziej, że w środę odbędzie się szczyt przywódców unijnych, gdzie mają zapaść zasadnicze decyzje.

Kiedy mówi w orędziu telewizyjnym: "Przyjmijmy uchodźców, nie będzie ich tak wiele, stać nas na to" - pan kiwa ze zrozumieniem głową?

- Chciałbym się dowiedzieć, ilu tych uchodźców mamy przyjąć, jak pani premier zamierza odróżnić uchodźców od imigrantów, bo to jest bardzo trudne do zrobienia. Chciałbym też usłyszeć, co pani premier ma do powiedzenia ws. dokumentu przyjętego przez rząd 31 lipca 2012 roku, który się nazywa "Polityka emigracyjna Polski". Otóż to, że do tej pory ani pani premier, ani żaden minister nie powołali się na ten dokument, może świadczyć...

A co w tym dokumencie było takiego?

- A wszystko tam jest.

Wszystko... Wszystko znaczy nic.

- ...może świadczyć o tym, że albo ten dokument pozostał na papierze i został zapomniany natychmiast, kiedy został przyjęty, albo po prostu, że pani premier i obecny rząd nie wiedzą, że takie opracowanie istnieje.

W dokumencie - jak się domyślam - było pewnie dużo o przyjmowaniu emigrantów ze Wschodu, natomiast niewiele o przyjmowaniu emigrantów islamskich.

- Nie, nie. Tam są rozstrzygnięcia dotyczące przyjmowania imigrantów, ich zagospodarowywania, obowiązki rozmaitych służb, łącznie ze służbami specjalnymi - no wszystko, co trzeba.

Panie premierze, uważa pan, że można dzisiaj podjąć inną decyzję i rząd może podjąć inną decyzję niż decyzja o przyjęciu uchodźców?

- Pani premier na pewno będzie - przynajmniej z tego, co słyszę - stała na stanowisku, że to zainteresowany kraj powinien określać liczby...

Liczby - ale samo przyjęcie uchodźców - rozumiem - zgodzimy się, że jest przesądzone. 

- Wydaje mi się, że jeśli chcemy zachować spoistość Unii Europejskiej, to trudno całkowicie odmówić, natomiast oczywiście trzeba stawiać warunki. Ja uważam, że słusznie mówi się, że liczba przyjętych uchodźców powinna zależeć od możliwości danego kraju i to ten kraj powinien te liczby określać.

Ale "ten kraj", czyli nasz kraj, czyli Polska mówi: jesteśmy w stanie przyjąć nawet więcej niż 12 tysięcy, jeśli trzeba będzie.

- Wątpię. Po pierwsze, my jesteśmy dalej biednym krajem. Jeżeli chodzi o produkt krajowy brutto, czy o dochód narodowy na mieszkańca to jesteśmy na czwartym miejscu od końca. Jesteśmy biedniejsi niż targana konfliktami Grecja...

No tak, ale PKB na głowę to jest jednak co innego niż PKB całego kraju, a tu jednak jesteśmy dosyć potężnym unijnym krajem.

- ...po drugie u nas wysokość rozmaitych świadczeń społecznych i socjalnych jest bardzo niska. I ci uchodźcy, jak się o tym dowiedzą, to nie pozostaną w Polsce nawet minuty. Po prostu będą traktowali nasz kraj jako kraj taki tranzytowy.

Ale jeśli Ewa Kopacz w środę podczas szczytu zaakceptuje przyjęcie 12 tysięcy imigrantów, to lewica skrytykuje, potępi i się odetnie od rządu?

- My wtedy zadamy pytanie, które zadawaliśmy w czasie posiedzenia Sejmu i od pani premier nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Zapytamy o wszystkie szczegóły, tzn. jak są przygotowywane miejsca, ośrodki dla uchodźców, jaka tam jest współpraca między samorządami, a rządem. Jeszcze raz chcę podkreślić, że to musi być zasada dobrowolności. Nie ma solidarności bez dobrowolności.

Czyli jeśli Unia chciałaby nas zmusić, to powinniśmy sięgać po veto i żądać głosowania.

- Powinniśmy się temu zdecydowanie przeciwstawić. Nie ma solidarności bez dobrowolności. Jeżeli od nas się wymaga solidarności z innymi, to trzeba wyraźnie powiedzieć: tak, ale to gospodarz kreuje reguły. I dwa - ta dobrowolność jest również wymagana z tej drugiej strony, tzn. potencjalni uchodźcy muszą wiedzieć, że jak chcą być w Polsce, to muszą przyjąć polskie prawo, polskie zasady kulturowe. Muszą zgodzić się na pełną integrację, muszą wysłać dzieci do polskich szkół, nauczyć się języka i podjąć pracę. Oferta powinna być taka: jeśli chcesz być Polakiem, to możesz nim zostać.

Jestem Polakiem, bo obowiązki mam polskie. Ale czy dzisiaj pan byłby w stanie zasiąść do stołu takich cichych negocjacji z Ewą Kopacz na ten temat? Bo pierwsze zaproszenie pan odrzucił, bo żądał pan debaty sejmowej. Debata sejmowa się odbyła - dzisiaj by pan usiadł?

- Nie cichych - dlaczego cichych? Właśnie ponieważ debata sejmowa się odbyła i myśmy zmusili panią premier Kopacz, żeby pojawiła się w Sejmie i przedłożyła informację, to teraz jeżeli będą jakieś szczegóły, które pani premier zamierza omówić z innymi siłami politycznymi, proszę bardzo, ale nie tajnie. To wszystko musi być jawne i publiczne.

Czy Sejm, Sejm, Sejm i jeszcze raz Sejm.

- Niekoniecznie Sejm, ale bez żadnego spiskowania i bez żadnego ukrywania.

Panie przewodniczący, patrzę na listy Platformy, a tam Grzegorz Napieralski, Bartosz Arłukowicz, Marek Wikiński - wielu chłopców odeszło z pańskiego puebla. Albo sam pan ich powyrzucał.

- Nie, Arłukowicz to przecież dawna historia.

Ale tak patrzę i zastanawiam się - pewnie pan się też zastanawia - dlaczego ruch jest taki od lewicy do PO,  a nie odwrotnie?

- Zawsze partia rządząca ma instrumenty, żeby przyciągać ludzi.

Nie zawsze, bo pamiętam jak SLD upadało, to raczej uciekano od was. To znaczy, że nie jest tak źle z tą Platformą.

- Ja mówię o partii rządzącej, która sprawia wrażenie, że może dalej jeszcze rządzić, choć oczywiście jeszcze zobaczymy.

Ale najwyraźniej uznali, że lewicowa łódka już raczej tonie.

- To nie zależy od PO, co dalej się stanie ze  Zjednoczoną Lewicą. To zależy tylko i wyłącznie od wyborców i my ciężko pracujemy, żeby przekonać Polski i Polaków do tego, że program lewicy jest właściwy i dobry i zapraszamy do głosowania. W tym kontekście Napieralski czy nie, jakie to ma znaczenie? Zresztą jeżeli chodzi o Grzegorza Napieralskiego, to właśnie przeżywa on ostatnie dni jako parlamentarzysta.

Zobaczymy.

- Ale to jest pewne.

Tak?

- Tak.

Już się zakładaliśmy w tym studiu, nie powtarzajmy zakładów. Ale jak patrzę na pana i Palikota, to się zastanawiam - wy dotrwacie nieskłóceni do wyborów?

- Ale oczywiście i mam nadzieję, że będziemy współpracować po wyborach, bo jednak projekt Zjednoczonej Lewicy, projekt, który gwarantuje, że w Polsce będzie więcej sprawiedliwości, że bardziej sprawiedliwie będą dzielone owoce naszego wzrostu gospodarczego - choć szkoda, że on jest taki mały, że więcej będzie poczucia bezpieczeństwa: i socjalnego, i zdrowotnego, i społecznego, że będziemy walczyć skutecznie z rosnącymi nierównościami - że ten projekt będzie kontynuowany także po wyborach.

To było 15 sekund reklamy wyborczej. Ale jak patrzę na pana i Palikota - chemii między wami specjalnej chyba nie ma?

- Dlaczego nie ma? A co my mamy robić? Rzucać się co chwila w objęcia, kiedy się spotykamy? Pan wybaczy, ale nie będziemy się rzucać w objęcia.

Ale przyjaźni chyba nie nawiązaliście jakoś takiej szczególnej, politycznej i nie tylko politycznej?

- Pan pozwoli, że nie będę mówił o swoich intymnych związkach z Januszem Palikotem.

A w tych wyborach, poza dobrym wynikiem Zjednoczonej Lewicy oczywiście, co jest dla pana ważniejsze: nieprzedłużanie rządów Platformy Obywatelskiej czy niedopuszczenie do rządów Prawa i Sprawiedliwości?

- Jedni i drudzy są diabła warci. Ale PiS jawi się jako ugrupowanie, które ma taki profil bardzo eurosceptyczny, co mnie zawsze raziło i razi, i dwa, że dalej ma takie tendencje do zerkania w kierunku IV Rzeczypospolitej, co mnie jeszcze bardziej razi - więc dobrze będzie, jeżeli PiS nie zdobędzie władzy.

Czyli w tej diabelskiej alternatywie Leszek Miller woli przedłużenie rządów Platformy, gdyby pan miał być supportem tych rządów.

- Nie, ja wolę rządy Zjednoczonej Lewicy i będziemy wszystko czynić, żeby tak właśnie było, bo jak Zjednoczona Lewica, SLD będą rządzić, to będzie w Polsce mniej bolesnych problemów.

Czyli powyborcza koalicja SLD - PiS wciąż nie wchodzi w grę?

- Ja już powiedziałem, że dla mnie rządy PiS-u to nie jest dobre rozwiązanie dla Polski.





Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne