Reklama

Reklama

Poncyljusz: Tusk już układa listy? To ściema

Opinia publiczna dyskutuje o tym, kto, gdzie na "jedynce", a Tusk się cieszy, bo nie musi się tłumaczyć - mówił w RMF FM Paweł Poncyljusz.

Konrad Piasecki: Opatrzył pan już rany po starciu z Jackiem Rostowskim?

Reklama

Paweł Poncyljusz: - Rany w sercu zostaną, ale to bez przesady.

Ale prawdą są pogłoski, że mało pana nie obił?

- Był jakiś bardzo wściekły na mnie, nie wiem, co go zabolało, może to, że rząd Donalda Tuska zadłuża nas jak Edward Gierek. Nie wiem o co, ale strasznie był zły pan minister Rostowski na mnie i w sumie jak na ministra finansów to za bardzo się emocjonował. Trochę jak taka przekupa na bazarze.

Ale doszło do rękoczynów czy tylko słownych połajanek?

- Nie, nie. Dobrze, że było trochę przestrzeni w tym studiu, to pan minister tak chodził sobie w jedną, w drugą stronę, pokrzykując na mnie i już chyba to mu wystarczyło.

Angielski dżentelmen w takim uniesieniu?

- Był zły, nie wiem dlaczego. Coś go zabolało, chociaż nie był w stanie powiedzieć, co dokładnie, jakie moje słowa zabodły go, bo ja miałem występ w TOK FM przed nim.

A zamierza pan coś z tym zrobić? Złożyć skargę do premiera? Do Komisji Etyki Poselskiej? Chociaż ona ministrem właściwie nie może się zajmować.

- Nie. Rozumiem, że naszą rolą jako polityków jest się spierać, tylko ja się zdziwiłem, że akurat do mnie pan minister się w ten sposób odnosi. Akurat chyba nie jestem najbardziej agresywnym politykiem w Polsce, więc zdziwiłem się taką reakcją.

W rządzie nerwowo, w PJN nerwowo, już się do reszty skłóciliście?

- My się w ogóle nie kłócimy.

Bielan z Kamińskim obrażeni, Kowal też, Jakubiak ma dosyć, a Kluzik uśmiecha się do każdego, ale tylko godzinę dziennie, bo musi dzieci ze szkoły odebrać - napisano w "Życiu opozycji".

- To bardzo złośliwa ocena.

Macie jakieś problemy wewnętrzne panie pośle - szczerze mówiąc.

- Nie mamy.

Nie macie? Wszystko jest dobrze?

- Z tego, co wiem, Joanna Kluzik-Rostkowska razem z Michałem Kamińskim jest w jednej ze stolic, któregoś z państw europejskich.

A wie pan którego? Czy udali się w nieznane?

- Jak wróci, to powie.

Ale to partia z problemami ludzi wielodzietnych? Nadambitnych? Czy partia bez problemów?

- Ale jakimi problemami? Panie redaktorze, ja wracam z Gdańska, w ciągu półtora miesiąca mamy strukturę - oceniam, że na jakieś 150-200 osób, gdzie nie ma posła, nie ma nawet pół biurka i lokalu, w którym się ludzie mogą spotykać, gdzie członkowie Platformy wyrzucani z Platformy za to, że kandydowali z list niezależnych, po prostu sami przychodzą i oferują się, że chcą się włączyć.

I uważa pan, że zaangażowanie wszystkich ojców założycieli jest adekwatne do potrzeb?

- Nie, zawsze można by coś więcej zrobić, ale to jest taka nasza uroda. Jedni mają dzieci, drudzy są europosłami, każdy ma jakiejś swoje rzeczy prywatne. Nie może być też tak, że polityka jest całym życiem, bo się wtedy zostaje sam jak palec. Tu trzeba zachować balans, szczególnie partia, która mówi o polityce prorodzinnej, o rodzinach wielodzietnych, musi o te rodziny dbać. I Joanna Kluzik-Rostkowska ma trójkę dzieci, Elżbieta Jakubiak też trójkę, ja i Paweł Kowal po czworo dzieci, Michał Kamiński dwójkę dzieci. Naprawdę jest co robić. Ja podziwiam szczególnie moje koleżanki, że potrafią godzić bycie politykiem i byciem matką.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości mówi, że widać gołym okiem, że PJN "nie bierze".

- Pozdrawiam Jarosława Kaczyńskiego.

PiS bierze coraz więcej, widocznie Jarosław Kaczyński ma lepszy sposób na politykę niż wy.

- PiS bierze więcej, ale przypominam, że PiS funkcjonuje od 2000 czy 2001 roku i to jest naoliwiona machina. Ileś milionów złotych podatnicy płacą, by Jarosław Kaczyński mógł zatrudniać Annę Fotygę w partii. My nie mamy tych pieniędzy więc nam to idzie troszkę wolniej, ale działa.

Czy to, że PiS rośnie w siłę, a Platforma jest coraz słabsza, to jest najgorszy z możliwych scenariuszy dla PJN-u? Nie jest tak, że dla was, jeśli myślelibyście o koalicji po wyborach parlamentarnych, dużo łatwiej byłoby w nią wejść z Platformą niż z PiS-em?

- Założeniem naszej partii było to, że jesteśmy otwarci na współpracę z każdym ugrupowaniem, które chce modernizować kraj.

Ale koalicja rządowa PiS-PJN to jest coś, co sobie pan wyobraża?

- Ja jestem w stanie wyobrazić sobie różne konstelacje, natomiast potem to przechodzi na szczegóły. Jeśli Anna Fotyga ma być ministrem spraw zagranicznych, to nie wyobrażam sobie. Jak Antoni Macierewicz ma być ministrem obrony narodowej, to też sobie nie wyobrażam, ale są przecież w Prawie i Sprawiedliwości przytomni ludzie, którzy dzisiaj muszą się tam gdzieś przeciskać korytarzami po cichutku, żeby nikt ich nie zauważył. Jeżeli ci ludzie dojdą do pierwszych ról w Prawie i Sprawiedliwości, to wszystko jest możliwe.

A wierzy pan, że nad tymi koalicjami trzeba będzie się zastanawiać już wiosną, bo będą wybory?

- Moim zdaniem prawdopodobieństwo wyborów wiosennych jest takie samo jak prawdopodobieństwo wyborów jesiennych. Ja biorę to pod uwagę i przypominam, że Joanna Kluzik-Rostkowska już w grudniu apelowała do Donalda Tuska, żeby skrócić kadencję, bo to są stracone miesiące. Rząd nic nie robi.

Szef SLD mówi, że Platforma go sonduje. Was też sondują w tej sprawie?

- Nie pamiętam, żeby ktoś z nami tak otwarcie rozmawiał, czy byśmy poparli, to bardziej my pytaliśmy Platformę, czy ona nie zechciałaby skrócić kadencji.

I słyszeliście w rozmowach kuluarowych, że nie.

- Odpowiedź była, że jedynie Donald Tusk może podjąć taką decyzję i sądzę, że jeżeli ta decyzja się gdziekolwiek narodzi, to tylko i wyłącznie w kancelarii premiera. Nie będą o tym wiedzieli inni liderzy Platformy Obywatelskiej.

To, że Donald Tusk już dzisiaj układa listy, to nie jest sygnał, że się szykuje na każdą ewentualność?

- To jest moim zdaniem ściema, która ma być taką zasłoną dymną przed realnymi problemami, z którymi rząd sobie nie radzi - reforma finansów publicznych, emerytury, podatki. Tak naprawdę od kilku dni cała opinia publiczna dyskutuje o tym kto, gdzie na "jedynce", a tak naprawdę Donald Tusk się cieszy, bo nie musi się tłumaczyć z tego, że sięga do kieszeni przyszłych emerytów.

Czyli ściema?

- Ściema jak najbardziej.

A nie ściemniając, PJN ma poważną ofertę dla Jarosława Gowina?

- To nie jest chyba dobre miejsce, żeby o tym mówić, ale istotnie takie zaproszenie wobec Jarosława Gowina zostało wystosowane, ale Jarosław Gowin dość przewidywalnie się zachował i powiedział, że dzisiaj jest w Platformie i mu to wystarcza, ale jeżeli będą go chcieli wyrzucać z Platformy Obywatelskiej, to na pewno go zaprosimy.

Z otwartymi ramionami go weźmiecie?

- Tak, uważamy, że Jarosław Gowin i my jesteśmy sobie podobni w sferze wrażliwości społecznej i mentalności gospodarczej.

Wielu jest takich w Platformie, z którymi rozmawiacie? Bo takich, których chcielibyście wziąć, to pewnie jest wielu.

- Rozmawiamy z wieloma i, co ciekawe, wielu z nich mówi: nie do takiej Platformy Obywatelskiej przychodziłem, przychodziłem do partii liberalnej, która miała obniżać podatki, a jest odwrotnie.

To realnie, ilu dzisiejszych posłów Platformy będzie na listach PJN-u?

- Nie potrafię powiedzieć. Rozmawiamy w różnych miejscach kraju z parlamentarzystami Platformy Obywatelskiej. Co z tego wyjdzie, czas pokaże. Jeśli będą jakieś efekty, nie omieszkamy pana o tym poinformować.

Dowiedz się więcej na temat: Nie | wywiady | Polska Jest Najważniejsza | Paweł Poncyljusz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje