Reklama

Reklama

RMF24: Marcin Kierwiński: Kaczyński żyje w oparach absurdu. PiS straszy i kłamie

"Ustalenia obu sztabów są takie, że panie będą stały w tej debacie. Premier Kopacz ma większe szanse na zwycięstwo, bo jest politykiem bardziej doświadczonym, który spełniał ważne funkcje publiczne. I chyba jest wyższa od Beaty Szydło" - mówi w Kontrwywiadzie RMF FM szef sztabu PO Marcin Kierwiński. Kto we wtorkowej debacie? Kierwiński odpowiada, że nie premier Kopacz, bo ma "wiele obowiązków". Pytany o koalicję PO-PiS-PSL odpowiada: "Nie wyobrażam sobie koalicji z PiS-em. Kompletnie inne wizje Polski. Nie odnalazłbym się w Polsce zamkniętej, którą proponuje Prawo i Sprawiedliwość". Polska przyjmie 100 tys. uchodźców według Jarosława Kaczyńskiego? "Prezes żyje w oparach absurdu. PiS gra nie fair, straszy i kłamie" - odpowiada Marcin Kierwiński. "Przyjmiemy około 7 tys. uchodźców" - dodaje.

Konrad Piasecki: To wreszcie panie będą stały czy siedziały?

Reklama

Marcin Kierwiński: Panie będą stały w tej debacie, takie są ustalenia obu sztabów.

A wam zależało na tym, żeby siedziały, bo...?

Rozmawialiśmy o różnych możliwościach przeprowadzenia tej debaty. Finalnym ustaleniem jest to, że obie panie będą stały.

W debatach mężczyzn zawsze się liczy to, który z nich jest wyższy, bo ten podobno ma większe szanse na zwycięstwo w debacie. Z dwóch pań która jest wyższa?

Ostatnio nie mieliśmy debat pomiędzy dwoma paniami.

Bo my nigdy nie mieliśmy.

Tak, ale mówię w Polsce, oczywiście. Natomiast wydaje mi się, że pani premier Ewa Kopacz jest wyższa.

Czyli ma większe szanse na zwycięstwo.

Ja myślę, że ma większe szanse na zwycięstwo, dlatego że jest politykiem bardziej doświadczonym, politykiem, który spełniał ważne funkcje publiczne.

To siedzenie czy stanie było wczoraj główną osią sporu między sztabami, jeśli chodzi o poniedziałkową debatę liderów politycznych?

Nie, ja myślę, że te negocjacje dotyczące debaty przebiegły bardzo sprawnie, mało było tych punktów, które różniły oba sztaby.

Czyli nie było tak gorąco, chociaż było długo.

Było długo, bo oczywiście wszystkie ustalenia należy dobrze spisać.

Poniedziałkowa debata Szydło-Kopacz będzie jedynym starciem obu pań w tej kampanii? Bo mamy jeszcze wtorkową debatę.

Tak, ale chyba ciężko wyobrażać sobie, że pani premier, która ma wiele obowiązków wynikających z funkcji, którą pełni, że będzie uczestniczyła i w debacie poniedziałkowej i wtorkowej.

Czyli wtorkowa debata liderów już bez Ewy Kopacz?

Wszystko wskazuje, że tak, ale oczywiście PO będzie reprezentowana przez jednego z liderów Platformy.

A zapytaliście PiS-u, czy Beatę Szydło wysyłają na wtorkową debatę?

To oczywiście telewizja prowadzącą tę debatę zapyta. My także naszą decyzję ostateczną będziemy uzależniali od tego, kto będzie, jacy będą uczestnicy.

Czyli jeśli się okaże, że Beata Szydło postanowi stanąć do dogrywki to może zmienicie zdanie?

Nie, jestem przekonany, że po Radzie Europejskiej, która jest przecież w tym tygodniu, po pierwszej debacie, raczej ciężko oczekiwać, że pani premier weźmie udział w tej drugiej wtorkowej debacie.

A jeśli nie Ewa Kopacz we wtorek, to....?

Jest przynajmniej kilka kandydatur z PO, które mogą w niej uczestniczyć.

No to kto? Pan?

Nie, ja na pewno nie, mam inne obowiązki wynikające z prowadzenia sztabu wyborczego. Jest przynajmniej kilka znaczących osób w PO i w ciągu kilku najbliższych dni przedstawimy tę osobę.

PiS marzy o 43 proc. i samodzielnych rządach. O ile skromniejsze ambicje ma PO w tych wyborach?

PO chciałaby przede wszystkim wygrać te wybory, a to, co jest najważniejsze - PO chciałaby, żeby Polska pozostała na kursie prorozwojowym.

To, że nie wygracie to już wiemy, bo widzimy sondaże. Szczyt marzeń to ile w takim razie? 25 proc.?

Panie redaktorze, to wyborcy decydują, nie pan redaktor, z całym szacunkiem i sympatią do pana.

Ja powiedziałem o sondażach, a nie o mnie.

Ale sondaże także nie wygrywają wyborów. Kilka mamy ostatnio wyborów, gdzie faworyci sondażowi nie wygrywali.

25 proc. wziąłby pan w ciemno?

Chcielibyśmy wygrać wybory, chcemy mieć jak najlepszy wynik.

O procentach nie mówicie i nie myślicie i nie marzycie.

Oczywiście że chcemy wygrać wybory, więc w zależności od tego, ile będą miały inne komitety - taki wynik przyjmiemy.

Myślicie już o przyszłych koalicjantach i np. propozycji PSL-u: PiS-PSL-PO?

Nie wyobrażam sobie koalicji z PiS. To są kompletnie inne wizje Polski. Nie odnalazłbym się w takiej Polsce zamkniętej, którą proponuje PiS.

Czyli Prawo i Sprawiedliwość - nie, jesteście zamknięci na Prawo i Sprawiedliwość, a jeśli jak chodzi o koalicje to wszyscy przeciwko PiS-owi?

To zależy co znaczy wszyscy.

Kukiz, Lewica, Nowoczesna? Kukiz może nie, ale Lewica, Nowoczesna, PSL i Platforma.

Wszystko zależy od wyników poszczególnych partii politycznych. O koalicjach będziemy rozmawiali zaraz po wyborach.

Uważa pan, że szeroka koalicja po tych wyborach jest możliwa?

Pytanie, co to znaczy wszyscy. Jeżeli jest to koalicja oparta np. na trzech podmiotach, uważam, że jest to koalicja, która ma szansę sprawnie rządzić.

A dla 4 już gorzej?

Jak liczba partnerów wzrasta, jest coraz ciężej.

Sprawność koalicji jest odwrotnie proporcjonalna do liczby partnerów koalicyjnych?

Myślę, że powyżej trzech partnerów jest to rzeczywiście trudne.

A gdyby Platforma puściła wodze wyobraźni, a musiałaby je bardzo rozpuścić, i zamarzyła o samodzielnych rządach, co takie właściwie zrobilibyście, czego nie zrobiliście do tej pory?

Wprowadzilibyśmy nową ordynację podatkową. Mówimy o tym bardzo jasno.

PSL nie stawał okoniem wobec tego projektu. Pytam o takie marzenia szerokie.

Ale proszę zwrócić uwagę, że po rządach Prawa i Sprawiedliwości weszliśmy w coś takiego, co się nazywało procedurą nadmiernego deficytu. W praktyce polskie finanse nie były zdrowe. Teraz z tej procedury wyszliśmy.

Jest coś takiego, co byście zrobili bez tego?

Jednolity kontrakt, a następnie nowy system podatkowy, korzystniejszy dla rodzin, zostawiające de facto 10 miliardów w kieszeni podatników.

Aż takie i tylko takie macie marzenia?

Myślę, że zmiany systemu podatkowego to jest wielka sprawa.

Rozumiem, że chcecie tak rządzić, jak to było do tej pory, tylko lepiej?

Chcielibyśmy kontynuować ten dynamiczny rozwój Polski, jeśli chodzi o kwestie infrastrukturalne, ale chcielibyśmy aby te dobre wskaźniki makroekonomiczne poczuli Polacy w swoich kieszeniach.

A kiedy panie ministrze przedstawicie wyliczenia pokazujące, skąd weźmiecie pieniądze na realizację tego wszystkiego, co zapisaliście w swoim programie?

My bardzo dokładnie przedstawiliśmy nasze wyliczenia.

Dokładnie to nie. Cały czas nie wiem, ile kosztuje - reforma podatkowa, to wiem, 10 miliardów - zwiększenie wydatków na armię, podwyżki dla policji, zmiany w szkolnictwie, polityka rodzinna, polityka senioralna, inwestycje na wsi, ile to wszystko razem będzie kosztowało?

Wszystkie te pozycje są dokładnie zabudżetowane w naszym programie.

To ile to będzie razem kosztowało?

Największy koszt, to tak jak pan sam powiedział, to jest te 10 miliardów, jeżeli chodzi o ordynację podatkową. To jest największy koszt.

Wszystkie pozostałe ile w sumie kosztują?

Nasze pozycje są bardzo dobrze zbilansowane...

Ja pytam szefa sztabu, ile kosztuje realizacja obietnic Platformy z programu wyborczego?

Niektóre z tych pozycji już znajdują się w budżecie na przyszły rok, więc nie obiecujemy tak jak Prawo i Sprawiedliwość czegoś, co nie jest zapisane w budżecie.

Oni nawet precyzyjnie mówią. Np. obietnice dotyczące dzieci - 22 miliardy rocznie.

Tylko że ekonomiście oceniają ich wszystkie obietnice na 180 miliardów złotych, więc coś z tymi wyliczeniami jest nie tak.

To proszę przedstawić swoje, dotyczące własnego programu.

Większość naszych propozycji znajduje się w aktualnym budżecie. Jest już zabezpieczone w budżecie. Największy koszt jaki mamy, jaki proponujemy, to jest kwestia tej zmiany podatkowej, to jest 10 miliardów złotych.

Bo premier w spocie mówi: składkę ZUS i NFZ weźmie na siebie budżet państwa. Przecież panie ministrze, to jest mydlenie oczu!

Nie, to jest jak najbardziej....

Jak weźmie na siebie budżet państwa, skoro budżet ma to obciążenie 10 miliardami złotych? Tylko 10 miliardami.

Proponujemy nowy podatek, sprawiedliwszy, bardziej czytelny....

To nie obciąży budżetu państwa, tylko obciąży podatników.

W nowym podatku składka ZUS i NFZ wpisana będzie w nowy podatek PIT, ale łączne obciążenie każdego z podatników będzie mniejsze niż jest teraz, więc każdy na tym skorzysta.

Ile dzisiaj ze składek na NFZ i ZUS pochodzi wpływów do ZUS-u i NFZ, ile? Jaka to jest suma pieniędzy?

Jeszcze raz zwracam panu uwagę, że w nowym PIT-ie, który  proponujemy, będzie zawarta składka na NFZ i na ZUS, co nie zmienia faktu, że każdy z nas, podatników, będący na umowie o pracę, bądź na umowie-zlecenie, które teraz będą docelowo jednolitym kontraktem, każdy z nas na tym skorzysta.

Panie ministrze, ale proszę mi nie tłumaczyć, kto na tym skorzysta, tylko proszę mi wytłumaczyć, jaki jest sens mówienia, że budżet weźmie na siebie opłacanie składek ZUS i NFZ, skoro budżet zapłaci za to 10 mld, a nie 140, które musiałby zapłacić, gdyby wziął rzeczywiście na siebie składki na ZUS i NFZ.

Taki jest sens panie redaktorze, że proponujemy całkowitą zmianę systemu podatkowego, tzn. będzie nowy podatek PIT, który będzie zawierał w sobie te składki. To, że to będzie korzystniejsze dla podatników.

Tylko że z tym wszystkim jest jak z gazoportem, który otwieracie mimo dwóch lat spóźnienia, który wcale nie jest gotowy i robotnicy następnego dnia po tym, jak go pani premier otworzyła, wracają do pracy, aby go budować.

Trochę posługuje się pan tutaj manipulacją. Gazoport jest gotowy do tego, aby przyjąć gaz techniczny, czyli aby pracować. Szkoda, że pan nie mówi równolegle, że...

No to dlaczego musi się nadal budować?

... że w 2007 roku Polska mogła sprowadzać z kierunku innego niż wschodni tylko 9 proc. gazu, teraz jest to prawie 70 proc. a na koniec tego roku będzie 90 proc. Jesteśmy znacznie bezpieczniejsi energetycznie.

Ale zgodzi się pan ze mną, że jak coś się otwiera, to to następnego dnia powinno pracować pełną parą. A wy coś otwieracie, po czym to następnego dnia się znowu buduje.

Gazoport jest jednym z przykładów infrastruktury krytycznej - każda infrastruktura krytyczna musi być dokładnie przetestowana.

To może trzeba było otworzyć po tym, jak infrastruktura krytyczna zostanie dokładnie przetestowana?

Od strony funkcjonalnej gazoport jest gotowy do obsłużenia pierwszego statku, który został już zamówiony.

To na koniec chciałem zapytać - prezes PiS-u sugeruje, że Polska zobowiązała się do przyjęcia 100 tys. uchodźców, to prawda?

Prezes Prawa i Sprawiedliwości żyje w jakiś oparach absurdu. Wiemy, że przyjmiemy około 7 tys. uchodźców.

100 tys. absolutnie nie?

To takie straszenie w kampanii, typowe dla Prawa i Sprawiedliwości. Taka nie fair gra....

PiS straszy Platformą, Platforma straszy PiS-em.

Nie, PiS gra nie fair w tej kampanii wyborczej, straszy cały czas Polaków, oni kłamią.

Konrad Piasecki



Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację
Dowiedz się więcej na temat: Kontrwywiad | Marcin Kierwiński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy