Reklama

Reklama

Robert Pszczel, jedyny polski rzecznik NATO

Pojawiły się różne propozycje przeorientowania strategicznych celów Paktu Północnoatlantyckiego. We włoskim dzienniku "La Stampa" - minister obrony Włoch Antonio Martino - wyszedł z rewolucyjną tezą - przekształcenia NATO z Sojuszu obronnego w sojusz bezpieczeństwa, oraz szybkiego poszerzenia go o Rosję. Czy to realna ewentualność, czy tylko egzotyczna propozycja? Z rzecznikiem NATO rozmawia Katarzyna Szymańska-Borgignon:

Katatrzyna Szymańska-Borgignon: Sojusznicy stoją murem za Stanami Zjednoczonymi, ale już słychać pewne rozdźwięki. Inaczej mówią Francuzi, inaczej mówi Wielka Brytania. Czy nie będzie tak, że kiedy dojdzie do konkretów to będzie to jedna wielka kłótnia?

Reklama

Robert Pszczel: Nie. Jestem przekonany, że tutaj o żadnej wielkiej kłótni nie może być mowy. Nie zapominajmy o jednej rzeczy, NATO to nie jest Układ Warszawski. Sojusz jest Sojuszem wiarygodnym i wartościowym, przez to, że on gromadzi państwa demokratyczne, które mają swoje zdanie, postępują zgodnie z konstytucją, zasadami kraju demokratycznego w związku z tym nie można oczekiwać, że sojusznicy nie będą mieli różnych ciekawych obserwacji. Zresztą ja sądzę, że to byłoby wysoce niewskazane, jakby sojusznicy nie chcieli różnych swoich uwag czy idei przedstawić stronie amerykańskiej.

Katatrzyna Szymańska-Borgignon: Jakich środków można użyć, czy np. Francja czy inne kraje, które apelują raczej o pewien umiar - w jaki sposób one mogłyby się przyłączyć? W jaki sposób Polska mogłaby się ewentualnie do takiej akcji przyłączyć?

Robert Pszczel: Pamiętajmy, że siła Sojuszu leży w jego zinterpretowanej strukturze wojskowej, ale przede wszystkim w wiarygodności politycznej a wszelkie możliwe środki są w gestii poszczególnych krajów. Na tym etapie - wydaje mi się - kluczowa sprawa - to jest informacja, to jest kwestia budowania tego co się mówi szerokiej koalicji. Nie można oczywiście w żaden sposób przedstawiać tego starcia z terroryzmem jako starcia jakichś dwóch cywilizacji, czy wskazywać palcem na jakieś konkretne religie czy narody. Tutaj przeciwnik jest bardziej nieuchwytny, a jednocześnie groźba jakiejś tam pomyłki jest ogromna. - dlatego doświadczenie państw będzie się bardzo liczyć. Mamy przecież w gronie NATO państwa o dużych wpływach w różnych częściach świata.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację
Dowiedz się więcej na temat: minister obrony | sojusz | sojusznicy | robert | NATO

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne