Rokita: przemyślana akcja SLD

Przyjęty dziś raport komisji śledczej to przemyślana akcja SLD - mówi Jan Rokita. Poseł Kopczyński został kupiony, poseł Szteliga sterroryzowany, a obowiązkowy poseł Szczepańczyk przepadł - wymienia gość Faktów RMF.

Konrad Piasecki: Zbieg okoliczności, chwila słabości, nieuwagi czy starannie przemyślana i zaplanowana akcja?

Reklama

Jan Rokita: To drugie.

Konrad Piasecki: Przez kogo starannie przemyślana i zaplanowana?

Jan Rokita: Przez Sojusz Lewicy Demokratycznej, a przez kogóż innego? Czyli przez sprawców afery Rywina. Przypominam, że łapówka miała iść na SLD; ludzi, którzy Rywina wysłali, to działacze SLD. I w krytycznym momencie, tak jak to wielokrotnie robili w parlamencie, sobie znanymi sposobami zorganizowali większość w komisji, by udowodnić nieprawdę. To przemyślana akcja.

Konrad Piasecki: A czy tonące i słabnące, słabowite SLD ma w sobie na dzisiaj aż tyle siły, aby tak wycyzelować wynik głosowania, żeby posła Szczepańczyka wysłać do Kielc, posła Kopczyńskiego przekabacić na swoją stronę?

Kompromitacja śledcza (5 kwietnia 2004) Raport Nałęcza podstawą sprawozdania komisji (3 kwietnia 2004)

Jan Rokita: Pan poseł Kopczyński został kupiony, pan poseł Szteliga został sterroryzowany, z Lepperem Miller bardzo często zawierał układy i zawarł tym razem układ kolejny - przedstawiciel pana Leppera też zagłosował. Najdziwniejsze jest to, co się stało z posłem Szczepańczykiem z PSL-u - przepadł. Poseł, który był bardzo obowiązkowy, a nie ma go akurat w dniu przyjmowania raportu.

Konrad Piasecki: Poseł Kopczyński kupiony - to mocne słowa.

Jan Rokita: Ale prawdziwe.

Konrad Piasecki: A za co kupiony? Jakieś dowody?

Jan Rokita: Pan żartuje, przecież to jest całkowicie zmienny poseł, który zajmował dowolne stanowiska. Coś mu obiecali, zobaczymy za jakiś czas co.

Konrad Piasecki: Panie pośle, ale za co można dzisiaj kupić człowieka? Za co można kupić posła - człowieka, który jest dzisiaj niezrzeszony, pewnie już do żadnego parlamentu więcej nie wejdzie. Jaka jest cena poparcia takiego posła Kopczyńskiego?

Jan Rokita: Proszę o to pytać pana posła Kopczyńskiego i działaczy SLD. Proszę go pytać, dlaczego bardzo konsekwentnie, w najbardziej dramatycznych chwilach dla obozu SLD-owskiego udzielał mu poparcia. Za co to robił, proszę go o to zapytać. Nie wiem.

Konrad Piasecki: Może to chwila intelektualnej słabości?

Jan Rokita: Dość długo trwającej, już wiele miesięcy.

Konrad Piasecki: A jak można sterroryzować posła SLD z kolei?

Jan Rokita: To też dobre pytanie. Pan poseł Szteliga wielokrotnie publicznie mówił o tym, że Rywin został wysłany, po czym, gdy przyszło do zdecydowanego okopania frontów partyjnych, no to stanął po stronie walącego się SLD; zrobił to, co kazał mu Leszek Miller. Przykre.

Konrad Piasecki: Ale Leszek Miller może jeszcze komukolwiek kazać?

Jan Rokita: Dzisiaj widać, że tak. To, że upada w polskiej polityce, to, że jego partia upada, to nadal nie świadczy o tym, że nie jest zdolny podejmować kroków, które służą jego samoobronie. Ten raport groził Millerowi odpowiedzialnością karną. Gdzie chodzi o uniknięcie odpowiedzialności karnej, ludzie SLD są sprawni.

Konrad Piasecki: A jeśli się okaże, że jest inaczej, że nikt tutaj nikogo nie kupował, że nikt z nikim nie zawierał żadnej transakcji, Sejm odkręci wszystko, to, co pan będzie to odszczekiwał?

Jan Rokita: Sejm stoi przed decyzją taką, czy ten kompromitujący, fałszywy i oparty o brudne mechanizmy polityki w komisji śledczej raport przyjmie czy też odrzuci?

Konrad Piasecki: A jeśli odrzuci?

Jan Rokita: Mam głęboką nadzieję, że tak się stanie. Co więcej, zamierzam apelować do wszystkich przyzwoitych ludzi w Sejmie - a jest ich wielu po wszystkich stronach - żeby ten haniebny raport odrzucili. Raport sprzeczny z rzeczywistością, raport zawierający same kłamstwa.

Konrad Piasecki: Ale pan zauważył oczywiście, że do podobnego jak w końcowym raporcie komisja wniosku, dojdzie zapewne sąd sądzący Lwa Rywina?

Jan Rokita: Nie wiem, do jakiego wniosku dojdzie sąd, ponieważ sąd działa w sposób niezawisły i całkowicie odrębny od komisji. Wiem natomiast, że ta sprawa w momencie, kiedy do Polski jeszcze powróci przyzwoitość, wróci do przyzwoitych prokuratorów, do niezależnego wymiaru sprawiedliwości, tak żeby mogła zostać osądzona.

Konrad Piasecki: Panie przewodniczący, ale jest tak, że niezawisły - jak pan mówi - sąd, dojdzie zapewne do wniosku, że Rywin działał sam. Komisja śledcza - w każdym razie 5 jej członków dochodzi do wniosku, że Rywin działał sam. To może jednak nie jest tak: że jeden Jan Maria Rokita ma w Polsce monopol na wiedzę i prawdę.

Jan Rokita: Bardzo dziękuję za ironię. Uważam, że rzecz na ironię zupełnie nie zasługuje. Jeśli pan redaktor jest rzeczywiście przekonany do konkluzji pani poseł Błochowiak, popartych przez Kopczyńskiego i Samoobronę, to utrzymując pańską konwencję, nie mogę nic więcej niż panu współczuć.

Konrad Piasecki: A pan jest przekonany, że złapał pan za rękę grupę trzymającą władzę?

Jan Rokita: Ja jestem przekonany dokładnie o tym, o czym napisałem w swoim wniosku do raportu. Tu jest o tyle czytelna sytuacja, że bogu dzięki materiały, wiedza, akta nie są tajne. Opinia publiczna wie wszystko o tej sprawie i w związku z tym najważniejszym sędzią są Polacy w tej sprawie.

Konrad Piasecki: Ale skoro Polacy są najważniejszym sędzią, to pan wie, że większość Polaków nie ma zaufania do prac komisji śledczej.

Jan Rokita: I słusznie. Ja też nie mam. Bogu dzięki należę w tej sprawie do większości. A dzisiaj to już nie mam całkiem.

Konrad Piasecki: Dziękuję za rozmowę.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje