Said Aburish gościem Faktów RMF FM

Robert Kalinowski rozmawiał z mieszkającym we Francji palestyńskim pisarzem Said Aburishem, autorem biografii Saddama Husseina i Jasera Arafata oraz książki o saudyjskim domu królewskim.

Na początku rozmowy Robert Kalinowski zapytał go, czy w obecnej sytuacji świat zachodni może znaleźć jakieś punkty wspólne ze światem islamskim.

Reklama

Said Aburish: Myślę, że jest możliwa współpraca, ale sytuacja jaka panuje na Bliskim Wschodzie nie sprzyja takiej współpracy. Tam w wielu państwach rządzą dyktatorzy, ludzie, którzy są popierani przez Zachód, przez USA, ale nie są popierani przez obywateli tych krajów. Arabowie są przeciwko swoim przywódcom, ich protektorom i promotorom. To bardzo ważne. Stany Zjednoczone to nie mocarstwo kolonialne, nie może sobie pozwolić na bezpośrednią ale na pośrednią kontrolę niektórych państw arabskich. Stany robią to przy pomocy systemu, który nazywam "systemem zastępcy szeryfa". Obsadzasz kogoś jako "zastępcę szeryfa" i on robi to co ty mu każesz.

Robert Kalinowski: A jak pan ocenia dotychczasową reakcję Amerykanów na ten straszliwy atak terrorystyczny jakiego byliśmy świadkami? Wydaje się, że raczej nie będziemy mieli do czynienia z odpowiedzią militarną na wielką skalę.

Said Aburish: Myślę, że jest to mądre. No bo w jaki sposób można zaszkodzić Afganistanowi? To zacofany i biedny kraj. Jak go ukarać? Ale to nie oznacza, że odpowiedź nie nastąpi. Trzeba coś zrobić. Nie można zabić siedmiu tysięcy ludzi w Stanach Zjednoczonych i ujść bezkarnie. Odwet musi być precyzyjny i skupiać się na specyficznych ludziach. Jeśli będzie inaczej, jeśli na przykład Ameryka zaatakuje Irak, Saddama Husseina bez dowodu, że Bagdad był zamieszany w zamach, może się okazać. że cena takiego działania będzie bardzo wysoka, zbyt wysoka.

Robert Kalinowski: Jego zdaniem schwytanie Osamy bin Ladena, jak wiadomo głównego podejrzanego o atak na Pentagon i World Trade Center nie rozwiąże sytuacji.

Said Aburish: Popatrzcie, co się dzieje na Zachodnim Brzegu Jordanu i w Strefie Gazy. Tam nie brakuje zamachowców-samobójców. Na miejsce każdego samobójcy, który idzie na śmierć pojawia się 50 następnych.

Robert Kalinowski: Z tego co wiem zamachowcy, którzy zaatakowali Nowy Jork i Waszyngton mieszkali w Stanach Zjednoczonych ponad rok. Jak silne musi być ideologiczne szkolenie, które oni przechodzą?

Said Aburish: To znakomite pytanie. Uważam, że jest to niesamowite. Można kogoś utrzymywać przez kilka dni z myślą, że będzie zamachowcem-samobójcą. Ale utrzymywać kogoś przez rok w przekonaniu, że ma być zamachowcem-samobójcą, to absolutnie uderzające. To pokazuje jaki jest stopień rozpaczy i poświęcenia tych ludzi. Rozmawiałem z psychiatrami na ten temat. Powiedzieli, że nie mogą ocenić takiego zachowania, ponieważ nie są muzułmanami i nie rozumieją stopnia wpływu religii na ludzi. Żeby można było ocenić zachowania tych samobójców, trzeba byłoby jednego z nich złapać.

Dowiedz się więcej na temat: RMF FM | RMF | kalinowski | robert

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje