Reklama

Reklama

Wojciech Kozak gościem Faktów RMF FM

Wojciech Kozak jest nowo mianowanym prezydentem Warszawy.

Tomasz Skory: Czy pan się przyzwyczaił do myśli o sobie jako o prezydencie?

Reklama

Wojciech Kozak: Nie, nie przyzwyczaiłem się. Do mnie jak ktoś mówi "panie prezydencie" zakładam, że mówi jeszcze "panie wiceprezydencie", a przez grzeczność pomija przedrostek wice.

Tomasz Skory: A teraz wyjdzie pan na ulicę i pomyśli: "to wszystko moje, jak okiem sięgnąć cała Warszawa moja".

Wojciech Kozak: Nie ma mowy, żebym tak pomyślał. W ogóle nie wchodzi to w rachubę. Ja jestem ogromnie zaszczycony faktem wyboru mojej skromnej osoby na stanowisko prezydenta Warszawy, ale czuję ogromną odpowiedzialność i ogromne oczekiwania. Warszawiacy wiążą swoje nadzieje z wyborem każdego prezydenta i myślę, że teraz chcieliby, aby ten prezydent rozwiązał jak najwięcej swoich problemów. A to jest ogromna odpowiedzialność.

Tomasz Skory: Na to stanowisko rekomendował pana pański poprzednik Paweł Piskorski, który wybrał spośród piastowania urzędu prezydenta Warszawy i posła funkcję posła. Kim jest dla pana Paweł Piskorski?

Wojciech Kozak: Jest przede wszystkim moim przyjacielem, osobą, z którą moje losy związały się kilka lat temu. Współpracowaliśmy jeszcze zanim Paweł Piskorski był posłem po raz drugi. Razem pracowaliśmy w Unii Wolności, teraz razem pracujemy w Platformie Obywatelskiej. Razem robiliśmy kampanię do samorządu w 1994 roku, razem wybory parlamentarne...

Tomasz Skory: Wzór do naśladowania, mentor?

Wojciech Kozak: Myślę, że to jest po pierwsze mój przyjaciel, a po drugie jeśli chodzi o polityczne możliwości realizowania tego co się chce realizować myślę, że jest to na pewno wzór do naśladowania. Chciałbym tak jak on robić tyle dobrych rzeczy dla Warszawy, ile się Pawłowi udało.

Tomasz Skory: Dla obserwatorów z zewnątrz jest pan człowiekiem Pisokorskiego, kimś kogo kariera jest niesamodzielna, uzależniona od możnego protektora. Będzie się pan przed tym bronił?

Wojciech Kozak: Ja myślę, że trzeba realizować to, co człowiek chce realizować. Póki co moja polityka, jeśli chodzi o sprawy lokalne, jeśli chodzi o nadzorowanie inwestycji ogólnomiejskich, jeśli chodzi o nadzorowanie Pałacu Kultury, poszukiwanie pieniędzy dla Warszawy, to było wszystko zgodnie z tym, co pan Paweł Piskorski mówił. Nie było żadnej rozbieżności między nami, więc nie musiałem podporządkowywać swoich ambicji ambicjom pana prezydenta. Myślę, że też sukcesem pana Piskorskiego ze mną jest wzajemna współpraca. Ta współpraca, która zaprowadziła pana Piskorskiego do takich, a nie innych stanowisk, a dzisiaj spowodowała, że ja zostałem prezydentem miasta Warszawy.

Tomasz Skory: Ale został pan prezydentem z wyboru koalicji. Tej samej egzotycznej koalicji, która wybrała Pawła Piskorskiego. Trudno było zdobyć to poparcie?

Wojciech Kozak: Ja zostałem dzisiaj wybrany 43 głosami. To oznacza, że musieli na mnie głosować zarówno radni PO, SLD, ale również radni z poza tych dwóch klubów, radni z prawicy, czy z Unii Wolności. Pokazuje to, że nie jest to tylko "egzotyczna koalicja" - jak pan redaktor ją nazwał. Zwróciłem się do radnych, do wszystkich radnych o poparcie mojej skromnej osoby, ci radni odpowiedzieli pozytywnie. Zresztą proszę zwrócić uwagę, że otrzymałem tylko sześć głosów przeciwnych, to też świadczy o tym, że moja osoba byłą ponad podziałami politycznymi.

Tomasz Skory: Słowem - pan umie to co Paweł Piskorski, czyli raz grać z lewicą, raz z prawicą?

Wojciech Kozak: To nie jest problem zmieniania barw koalicyjnych, czy barw klubowych. Jest to problem takiego funkcjonowania, by nie tylko polityka dominowała w takich sprawach jak samorząd, ja mówiłem to już dzisiaj wielokrotnie. Zresztą proszę spytać radnych, w ciągu całej mojej pracy, 43 miesięcy na stanowisku wiceprezydenta Warszawy odwoływałem się wielokrotnie do poparcia ponad politycznego i takie poparcie otrzymywałem, na przykład w kwestiach wiążących dla miasta.

Tomasz Skory: A propos tych miesięcy, czy myśli pan, że warto sprawować funkcję przez te kilka miesięcy, które zostały do wyborów, nie wiadomo ilu, czy wybory będą jesienią, czy jeszcze w maju?

Wojciech Kozak: To nie jest problem tego czy warto, czy nie warto. Problem jest taki, że zarząd Warszawy musi być stabilnym zarządem, że musi być prezydent Warszawy, który będzie tym zarządem kierował i musi być zarząd, który będzie kontynuował dobrą politykę dla Warszawy. My teraz mamy wiele istotnych kwestii do rozwiązania: po pierwsze - Warszawa musi otrzymać stosowne pieniądze na rozwój, musimy walczyć o pieniądze z Unii Europejskiej, musimy zapewnić Warszawie nowy ustrój. Ten ustrój, który przegłosuje parlament. Parlament musi mieć solidnego partnera w postaci prezydenta miasta i zarządu.

Tomasz Skory: A czy pan się czuje takim partnerem? Paweł Piskorski dysponował potężnymi wpływami w parlamencie, nie mówiąc już o tym, że był po prostu posłem, a pan nie jest.

Wojciech Kozak: Nie jestem posłem. Nie mam takich wpływów politycznych jak Paweł Piskorski, ale myślę, że posłowie Platformy Obywatelskiej pomogą mi w tym parlamencie, a po drugie - myślę, że prezydent Warszawy jest w stanie wykreować własny pogląd, jeśli chodzi o ustrój w Warszawie. Taki pogląd mam, taki pogląd ma zarząd Warszawy i to będziemy prezentowali nowemu parlamentowi, a o to dokładnie chodzi.

Tomasz Skory: Jak pan chciałby uprościć ustrój Warszawy, chyba najbardziej skomplikowany ze wszystkich miast w Europie?

Wojciech Kozak: Sam pan redaktor mówi, że jest to ustrój skomplikowany. Ja powiem tak: dużo mniejsza liczba radnych, jeden poziom, czyli jedna rada miasta, miasto podzielone na dzielnice. Będzie to wtedy czyste, jasne i klarowne funkcjonowanie w mieście. A to spowoduje większe możliwości finansowania inwestycji ogólnomiejskich. A ja myślę, że dobrze by było, gdyby były wybory bezpośrednie w Warszawie, wybory prezydenta. To by też uczytelniło wybory, to by też uczytelniło strukturę władzy i prezydent Warszawy mógłby brać wtedy odpowiedzialność za to co robi.

Tomasz Skory: A co zostanie po prezydencie Kozaku za kilka miesięcy, kiedy przestanie być już prezydentem? Czy ma pan już upatrzoną jakąś okazałą inwestycję, która po wsze czasy będzie świadczyła o tym, że był pan prezydentem?

Wojciech Kozak: Ja traktuję swoje prezydentowanie, jako dokończenie 43 miesięcy bycia wiceprezydentem. Więc traktuję te ostatnie cztery lata łącznie. A w tym czasie, po wielu latach niemocy, rozpoczęliśmy budowę oczyszczalni ścieków. W tym czasie załatwiliśmy dotację Unii Europejskiej, mam nadzieję na poziomie 600 milionów złotych. Mam nadzieję, że zostanie po mnie dokończenie, uporządkowanie przestrzeni w kontekście dokumentów planistycznych i rozpoczęcie budowy drugiej linii metra warszawskiego. Mam nadzieję, że również budowa trzeciej oczyszczalni warszawskiej.

Tomasz Skory: Oczyszczalnie ścieków mało romantyczne, ale też dzieło.

Wojciech Kozak: Ja jestem technokratą i zawsze myślę, że takie problemy techniczne są ważne. Są nie dostrzegalne, ale proszę mi wierzyć, to że 100 proc. warszawskich ścieków będzie oczyszczane, to że druga linia warszawskiego metra zostanie rozpoczęta, to myślę, że potomni będą to dobrze wspominali.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje