Reklama

Reklama

Odnaleziono wrak kutra WŁA 127

Duńskie służby ratownicze odnalazły wrak kutra WŁA 127, który zaginął przed tygodniem u wybrzeży Bornholmu. Jednostka z pięcioma osobami na pokładzie zatonęła w czwartek 30 kwietnia.

Dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni, Andrzej Królikowski powiedział, że wrak spoczywa na głębokości 68 metrów. - Został zidentyfikowany przy pomocy kamery. W pobliżu wraku nie znaleziono ciał, a wnętrze wraku nie było penetrowane. Z całą pewnością jest to WŁA 127 - podkreślił.

Reklama

Królikowski, który informację o odnalezieniu wraku otrzymał z konsulatu polskiego w Kopenhadze poinformował, że duńskie służby stwierdziły wyciek paliwa ze statku. Według armatora we wraku może być około 15 tys. litrów paliwa. Dodał, iż dalsze działania dotyczące wraku i znajdujących się wewnątrz niego ciał rybaków zależą od armatora i rodzin zaginionych. Nie wiadomo, czy Duńczycy zejdą do wraku, żeby zabezpieczyć wypływ paliwa lub je wypompować.

Należący do grupy największych w polskiej flocie rybackiej WŁA- 127 o długości 25,4 m zaginął w czwartek 30 kwietnia. O godz. 2.16 sygnał przestał nadawać zamontowany na kutrze transponder satelitarnego systemu monitorowania ruchu statków rybackich VMS. Zaginiona jednostka z pięcioma rybakami na pokładzie znajdowała się wówczas w odległości 10 mil morskich na południowy wschód od portu w Nexo na wyspie Bornholm.

Kilkanaście godzin później w odległości 2 mil morskich na południowy wschód od latarni Dueodde, położonej na południowym wybrzeżu Bornholmu, znaleziono pustą pneumatyczną tratwę ratunkową z WŁA-127. Duńskie ratownictwo morskie wszczęło wówczas poszukiwania.

Kuter wyszedł 27 kwietnia z portu w Darłowie (woj. zachodniopomorskie) na łowisko koło Bornholmu, gdzie miał łowić szprota. Na łowisku przez radio kontaktował się z nim inny polski statek rybacki. W trakcie rozmowy WŁA-127 miał go informować o dobrych połowach i kłopotach z łącznością. Potem nie było już z nim kontaktu.

Załoga zaginionego statku nie wzywała pomocy. Żadnego sygnału nie nadały też zamontowane na nim według właściciela jednostki urządzenia - radiopława EPIRB i transponder radarowy - które samoczynnie powinny uruchomić się w momencie tonięcia statku, wskazując jego ostatnią pozycję.

Mimo użycia ponad 14 jednostek pływających i 4 śmigłowców ratownikom nie udało się wówczas odnaleźć kutra.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne