Reklama

Reklama

RMF: Tragedia w Koszalinie. Wstępne ustalenia policji w sprawie śmierci dwójki rodzeństwa

Do 3 w nocy policjanci pracowali na miejscu tragedii w Koszalinie, do której doszło 30 czerwca. Dwójka dzieci, w wieku czterech i pięciu lat, wypadła z okna z dziewiątego piętra bloku przy ulicy Władysława IV. Dziewczynka i chłopiec zginęli na miejscu.

Dzieci były w tym czasie pod opieką matki. Wstępnie ustalono, że był to nieszczęśliwy wypadek.

Reklama

Policjantom, którzy jako pierwsi dotarli do matki, kobieta miała przekazać, że w momencie, gdy dzieci wypadały z okna, była w kuchni, szykowała kolację. To była chwila nieuwagi.

Później jednak ze względu na stan psychiczny matki funkcjonariuszom nie udało się już z nią porozmawiać. Kobietą musieli się zająć lekarze.

Jak powiedziała reporterowi RMF FM Monika Kosiec, oficer prasowa koszalińskiej policji, w momencie tragedii ojca nie było w domu. Był w pracy, na miejsce przyjechał dopiero po zdarzeniu.

Kobieta w sumie miała pod opieką czworo dzieci - także dwuletnie oraz roczne. Najmłodsze dzieci są teraz pod opieką najbliższych krewnych.

Gdy doszło do wypadku, matka dzieci była trzeźwa. Nie było podstaw do zatrzymywania jej. 

Kuba Kaługa

Opracowanie: Magdalena Partyła

Więcej na RMF24.pl

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację
Wasze komentarze
No hate

Dodawanie komentarzy pod tym artykułem zostało wyłączone

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym, nasyconym nienawiścią komentarzom, niezależnie od wyrażanych poglądów. Jeśli widzisz komentarz w innych serwisach, który jest hejtem – wyślij nam zgłoszenie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje