Gwałtowny wzrost zachorowań na odrę

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) bije na alarm - w pierwszym kwartale br. ze 170 krajów nadeszły zgłoszenia łącznie ok. 112 tysięcy przypadków odry; w pierwszym kwartale zeszłego roku było to 28 tys.

Faktyczna liczba zachorowań na odrę jest o wiele większa; WHO zakłada, że zgłaszany jest zaledwie co dziesiąty przypadek. Epidemie odry występują obecnie w Europie, USA, Afryce i Azji. Przyczyną wzrostu zachorowań w krajach rozwiniętych jest niedostateczny poziom wyszczepienia, związany także z obawami przed skutkami ubocznymi szczepionek.

Reklama

Dane WHO jednoznacznie pokazują skuteczność szczepień przeciwko odrze. W 1980 r., zanim wprowadzono szczepionkę, ta wirusowa choroba zabiła na świecie ok. 2,6 mln ludzi. W 2016 r. ofiar śmiertelnych odry było już tylko ok. 100 tys., głównie w biedniejszych krajach.

Na Madagaskarze, jednym z 30 najbiedniejszych krajów świata, szalejąca od kilku miesięcy odra zabiła już ponad 1,2 tys. ludzi.

W Stanach Zjednoczonych potwierdzono w tym roku - według ogłoszonych w poniedziałek danych - 555 przypadków odry; tydzień temu było to 465 przypadków. Informacje o zachorowaniach na odrę nadeszły z 20 stanów USA, najwięcej ze stanu Nowy Jork. Z Nowego Jorku pochodziło też aż 85 proc. przypadków zgłoszonych w minionym tygodniu. Agencja Associated Press pisze, że najwięcej chorych na odrę w tym stanie to niezaszczepieni członkowie ortodoksyjnych społeczności żydowskich. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy