Wyjątkowo niebezpieczny nowotwór. Przełom w leczeniu?

Podczas XVI Światowego Kongresu Nowotworów Przewodu Pokarmowego w Barcelonie eksperci poinformowali, że postępy w farmakoterapii pozwalają przedłużyć życie chorych z wyjątkowo trudnym do leczenia przerzutowym rakiem trzustki.

Rak trzustki to jeden z najbardziej śmiertelnych nowotworów. Co piąty chory żyje rok, zaledwie 5 proc. przeżywa pięć lat. Tylko nieliczni żyją dłużej.

Reklama

Chirurg ze szpitala uniwersyteckiego w Heidelbergu prof. Markus Buechler podkreślił, że przyczyną tego jest utajony przebieg i wyjątkowa agresywność tego nowotworu. W chwili rozpoznania zwykle jest on już mocno zaawansowany. Zaledwie u 15-20 proc. chorych można przeprowadzić operację usunięcia guza. Ale nawet wśród tych osób jedynie co piąta przeżywa pięć lat, bo nawet u nich zdarzają się ukryte przerzuty, których nie udało się jeszcze wykryć dostępnymi metodami.

Z powodu zaawansowania choroby wielu chorych z rakiem trzustki może być leczonych jedynie farmakologicznie. Prof. Lucjan Wyrwicz z Centrum Onkologii w Warszawie twierdzi, że w Polsce na 3,2 tys. chorych, u których w ciągu roku wykrywa się ten nowotwór, aż u 2,1 tys. osób w pierwszym etapie leczenia stosuje się chemioterapię. Jak zauważają eksperci, z tym od lat są ogromne kłopoty, gdyż chemioterapia w przerzutowym raku trzustki jest mało skuteczna albo powoduje dużo działań niepożądanych, co mocno ogranicza jej wykorzystanie.

"Od 17 lat stosowana jest gemcytabina, którą próbowano kojarzyć z innymi lekami, ale bez większego powodzenia" - twierdzi prof. Malcom Moore z Princess Margaret Hospital w Toronto. Wprowadzenie w 1997 r. gemcytabiny było ogromnym osiągnięciem, ponieważ wydłużyło życie chorych z przerzutowym rakiem trzustki do ponad sześciu miesięcy. Dla porównania: chorzy z tak zaawansowanych nowotworem, u których nie stosuje się żadnego leczenia, żyją zwykle nie dłużej niż trzy miesiące.

Lek ten stał się standardem w terapii zaawansowanego raka trzustki, ale dalszego postępu już nie było. Od 1997 r. przeprowadzono ponad 30 badań, w których testowano różne schematy leczenia. Tylko w trzech uzyskano pewne efekty. Jedną z tych terapii jest erlotynib, lek biologiczny stosowany w tzw. terapii celowanej, skojarzony z gemcytabiną. Niestety, takie leczenie w porównaniu do gemcytabiny stosowanej samodzielnie, jedynie o dwa tygodnie dodatkowo wydłuża życie chorych z przerzutowym rakiem trzustki.

Znacznie dłuższe okresy przeżycia zapewnia terapia o nazwie folfirinox, która pojawiła się w 2011 r. i polega na jednoczesnym zastosowaniu czterech chemioterapeutyków. Wydłuża ona okres ogólnego przeżycia chorych do ponad 11 miesięcy. Prawie połowa chorych (48 proc.) jest w stanie przeżyć jeden rok (w przypadku monoterapii z gemcytabiną udaje się to jedynie w przypadku 21 proc. chorych). Mediana przeżywalności u chorych, u których zastosowano gemcytabinę w skojarzeniu z innymi chemioterapeutykami, nie przekracza siedmiu miesięcy.

Folfirinox jest jednak silnie toksyczną terapią, powodującą wiele działań niepożądanych, takich jak znacznie obniżenie odporności organizmu, powikłania żołądkowo-jelitowe i zespół zmęczenia. Z opublikowanych podczas kongresu badań Instytutu Raka w Mediolanie wynika, że może być ona stosowana jedynie u pacjentów w ogólnie dobrym stanie zdrowia. Takich jest jednak niewielu. W Polsce - ocenia prof. Wyrwicz - z tego powodu można ją wykorzystać u zaledwie 5 proc. chorych z przerzutowym rakiem trzustki.

W tej sytuacji nowym standardem w leczeniu przerzutowego raka trzustki staje się nab-paklitaksel w skojarzeniu z gemcytabiną. W przypadku tej terapii mediana okresu ogólnego przeżycia wynosi 8,5 miesiąca, 35 proc. chorych żyło nadal po roku leczenia - wynika z badań klinicznych MPACT (Metastatic Pancreatic Adenocarcinoma Clinical Trial).

Wykazały one również, że 9 proc. pacjentów żyje dwa lata, ale jest również niewielka grupa 3 proc. chorych, którzy żyją nawet trzy lata i więcej. Badania te rozpoczęto w 2009 r.

Skuteczność tej terapii jest nieco mniejsza niż w przypadku folfirinoxu, ale wywołuje znacznie mniej działań ubocznych. Dzięki temu może być stosowana przez znacznie większą grupę chorych, będących w różnym wieku i w nieco gorszym stanie zdrowia, w tym również u osób starszych, na przykład po 75. roku życia.

W Polsce terapia ta w leczeniu przerzutowego raka trzustki nie jest jeszcze refundowana. Na razie w pięciu województwach na małej grupie chorych wykorzystywana jest jako chemioterapia niestandardowa. Producent leku zapowiada, że wkrótce złoży wniosek o refundację leku.

Prowadzone są badania również nad innymi lekami przeznaczonymi do leczenia raka trzustki. Testowanych jest ponad 50 cząsteczek, spośród których około 10 znajduje się w III fazie badań klinicznych, czyli w ostatnim etapie przed złożeniem wniosku o rejestrację.

Z Barcelony Zbigniew Wojtasiński

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy